czwartek, 25 grudnia 2014

Wesołych Świąt !!!


 Wiem, że trochę spóźnione ale lepiej późno niż wcale. :D
Więc chciałam wszystkim moim czytelnikom życzyć wesołych, ciepłych Świąt spędzonych z rodziną. Abyście mieli jak najmniej smuteczków..... nie wiem co jeszcze. XD Spełnienia marzeń i wszystkiego, wszystkiego najlepszego. :*
Mam nadzieję, że dostaliście fajne prezenty. :D
Pewnie zastanawiacie się gdzie jest rozdział. Rozdziału nie ma jest za to OS ale wyczerpała mi się na niego wena. :( Mam już napisane więcej niż połowę ale nie mogę go skończyć X/.

Tak do tych życzeń dołożę trochę informacji:
1. Zmieniłam nazwę na bloggerze od niedawna nazywam się : Viola Juliettka Verdas
2.Zawieszam bloga o Jortini i Raurze wiem, że tam nic nie piszę :/
3.Założyłam nowego bloga ale on nie będzie z opowiadaniami. Będę tam zamieszczać różne zdjęcia np. ze Zniszcz ten Dziennik lub z różnych gier.
4. 29 listopada były Urodziny naszej kochanej Lau, a 19 grudnia urodziny kochanego Jorge <3
Wszystkiego naj <3



Jeszcze raz życzę Wam Wesołych Święt i do napsiania. :*

Viola Juliettka Verdas



niedziela, 14 grudnia 2014

OS-Leonetta



-Leon.-powiedziała szatynka do siedzącego obok niej chłopaka.
-Tak?
-Kocham cię.-wyznała dziewczyna.
-Ja też cię kocham Violetta.-odpowiedział chłopak po czym złączył ich usta w pocałunku.
Gdy już się od siebie oderwali, Violetta wtuliła się w tors chłopaka. Para siedziała na ławce w parku w milczeniu. Nie potrzebowali rozmowy wystarczyło im, że byli blisko siebie. Dziewczyna pogłaskała chłopaka po policzku.
-Będzie dobrze. Zobaczysz.
-Violetta nie będzie dobrze. Wszystko się rozwala.... Najpierw mój tata, później moja mama, zespół... Dla nikogo nic nie znaczę.
-A ja?
-Tylko ty mi zostałaś.
-I obiecuje, że cię nie opuszczę.-Violetta znów przytuliła chłopaka.
 Zastanawiacie się pewnie o co chodzi. Już śpieszę z wyjaśnieniami. Zacznijmy od początku.
Violetta i Leon mają 17 lat. Mieszkają w Buenos Aires. Chodzą do szkoły muzycznej studia OnBeat. Są parą od roku. Zawsze się wspierają.
Ostatnio w życiu Leona nie układa się najlepiej. Jego tata rozstał się z jego mamą . Wyjechał za granicę. Od tego czasu chłopak nie ma kontaktu ze swoim ojcem. Mężczyzna zachowuje się jakby w ogóle nie miał syna. Jego mama po wyprowadzce swojego męża rzuciła się w wir pracy. Nie ma jej prawie w domu. Nie interesuje się Leonem. Zachowuje się jakby on nie istniał. Chłopak aby wyrwać się chodź na chwile z tej szarej rzeczywistości przesiaduje jak najdłużej w szkole muzycznej, ze swoimi przyjaciółmi i dziewczyną. Tam zapomina o wszystkich problemach. Niestety nie dawno jego koledzy postanowili rozwiązać ich zespół w który on włożył tyle ciężkiej pracy i serca. Leon powoli tracił wszystko co było w jego życiu ważne. Pozostała mu tylko Violetta. Dziewczyna starała się go wspierać i być przy nim przez cały czas.

-Idziemy do mnie?-spytała po dłuższej chwili milczenia.
-Nie chce przeszkadzać....
-Leon przecież wiesz, że nie będziesz przeszkadzał. Chodź.-wstała,złapała go za rękę i pociągnęła w stronę swojego domu. Po 10 minutach marszu stanęli przed drzwiami domu Castillo. Szatynka otworzyła je kluczami po czym weszła do środka pociągając za sobą chłopaka. Już od progu zastała domowników.
-Oooo Violu nareszcie jesteś. Gdzie się podziewałaś? Długo cię nie było. OOo przyprowadziłaś Leonka. Może wam coś ugotować? Na pewno jesteście głodni....
-Olga spokojnie. Daj nam wejść do domu.
-No dobrze, dobrze.
Przeszli do salonu gdzie siedział tata Violetty.
-O hej Violu jak się masz?-pocałował ją w policzek.-Cześć Leon.-zwrócił się do chłopaka podając rękę.
-Dzień dobry.
-Może coś zjecie?-Olga znów zaczęła się dopytywać.
-Jak byś mogła Olguś zrobić nam kanapki.
-Co tylko chcesz moja kruszynko.-uśmiechnęła się gosposia i poszła do kuchni.
-Chodźmy na górę.-powiedziała dziewczyna.
Para weszła po schodach na górę i skierowała się do pokoju Violetty. Było to duże,przyjemne pomieszczenie. Ściany były beżowego koloru. Na nich znajdowały się różne zdjęcia oprawione w ramki. Na środku pokoju stało duże łóżko na którym leżała fioletowa narzuta i dwie też fioletowe poduszki. Na przeciwko łóżka wisiała plazma.Z prawej strony łóżka w jednym z rogów stała gitara, a przy niej keyboard. Przy instrumentach znajdowało się biurko, które stało przed dużym oknem. Natomiast po lewej stronie łóżka wisiały półki z książkami. Znajdowały się tam też drzwi do garderoby. Pokój był jasny i przytulny.
 Leon usiadł na łóżku. Violetta postanowiła trochę poprawić mu humor. Wzięła gitarę do ręki i zaczęła grać melodie do Nuestro Camino. Dziewczyna zaśpiewała pierwsze wersy piosenki. Chłopak dołączył do niej. Stali na środku pomieszczenia patrząc sobie w oczy. Nie zauważyli nawet gosposi, która przyniosła tacę z jedzeniem ani bliźniaczki Violetty wchodzącej do jej pokoju. Gdy zaśpiewali ostatnie słowa piosenki stali tak blisko siebie, że wystarczył jeden ruch aby połączyć ich usta w pocałunku. Tą piękną chwile przerwała im Ally stojąca przy drzwiach.
-Łuchu to było piękne. A teraz co robimy?
-Po pierwsze: Hej Ally, a po drugie :Czemu nam przeszkadzasz??
-No zaprosiłaś Leona myślałam, że obejrzymy jakiś film. Aaa i zapomniałam ci powiedzieć, że przychodzi do mnie Austin.-uśmiechnęła się szeroko.
Viola spojrzała pytająco na Leona.
-To jaki film oglądamy?-spytał się chłopak.
-Ymm...Komedia??-powiedziały razem bliźniaczki.
-Niech wam będzie.

  Wszyscy siedzieli na podłodze wpatrzeni w telewizor. Komedia ( jeżeli można to nazwać komedią) była nudna. Dziewczyny zaczęły przytulać się do chłopaków i odpływać do krainy morfeusza. Leon i Austin położyli je delikatnie na łóżko,przykryli je kołdrą i cichutko wyszli z pokoju aby ich nie obudzić.
  Następnego dnia bliźniaczki obudziły promienie słońca wkradające się przez okno do pokoju. Obie spojrzały na zegarek.
-O nie! Już 7:30!
Obie wyskoczyły z łóżka i pobiegły do łazienek. Po ekspresowych porannych czynnościach, pobiegły do garderoby aby się ubrać. Następnie zbiegły na dół złapały po jednej kromce chleba i wybiegły z domu. Po 10 minutach sprintu dziewczyny były już w studio. Weszły do sali w której miały lekcje. Po niej miały okienko. Violetta postanowiła popracować nad swoją nową piosenką. Stanęła przed keyboard'em i zaczęła na nim grać. Nagle do sali wszedł Alex- chłopak, który się w niej podkochuje i nie może przeżyć tego, że ona kocha innego.
-Hej śliczna.
-Heej??-powiedziała niepewnie.
Brunet nie czekał aż Violetta wygoni go jak zawsze. Podszedł do niej, złapał ją za ręce i wpił się w jej usta. W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł Leon. Chłopak zobaczył jak jego ukochana całuje się z innym, To było dla niego za wiele. Wybiegł z budynku. Szedł przed siebie nie patrząc na nikogo i na nic. Nie wiedział dokąd idzie. Chciał być jak najdalej od studia, od miejsca ,gdzie zdradziła go ostatnia osoba, której ufał. Nagle chłopak poczuł silne uderzenie. Ostatnie co pamiętał to pisk opon, a później ogarnęła go ciemność.
    ~~Parę minut wcześniej~~
Violetta próbowała wyswobodzić się z uścisku lecz na próżno. W końcu wpadła na pomysł. Stanęła obcasem na stopę Alexa, który momentalnie się odsuną.
-Co to miało być?!-wrzasnęła wkurzona dziewczyna.
-Nie mów, że ci się nie podobało.
-Nie nie podobało! Ile razy mam ci mówić, że mam chłopaka?
-A ile razy ja mam mówić, że mnie to nie obchodzi?
-Jesteś największym kretynem jakiego poznałam!-dziewczyna wzięła swoją torebkę i wyszła z klasy.
Skierowała się w stronę szafek gdzie zastała Ally.
-Hej nie widziałaś Leona??
-Parę minut temu widziałam jak wychodzi ze studia.
Violetta zrobiła zdziwioną minę i szybko wyjęła telefon. Wybrała numer chłopaka.
-Nie odbiera.-powiedziała wybierając jeszcze raz jego numer.
Zadzwoniła raz, potem znowu i znowu. Nikt nie odbiera.
-Martwię się o niego. Pójdę zobaczyć czy nie poszedł do domu.
-Pójdę z tobą.
Siostry wyszły z budynku i ruszyły w stronę domu Leona.
Podczas gdy szły Viola wykonała jeszcze dwa telefony do swojego ukochanego ale i teraz nikt nie odebrał. W końcu stanęły przed furtką domu. Ally nacisnęła na dzwonek od domofonu. Nikt nie odpowiada. Po niej czynność powtórzyła Violetta naciskając parę razy na przycisk. Dalej nic. Siostry ruszyły w stronę parku. Nagle zadzwonił telefon Violetty.
-To Leon!-krzyknęła dziewczyna i nacisnęła zieloną słuchawkę.
-Halo Leon?
-Dzień dobry mówi ratownik medyczny z kim rozmawiam?
-Violetta Castilo.-powiedziała blada dziewczyna.-Coś się stało?
-Chłopak miał wypadek i jest w szpitalu...
Dziewczyna nie słuchała dalej. Z słuchawki dobiegał głos mężczyzny. Violetta spojrzała na siostrę i pobiegła w stroną szpitala. Wparowała przez szklane drzwi do budynku. Podeszła do recepcji.
-Dzień dobry gdzie leży Leon Verdas.
Recepcjonistka zmierzyła ją wzrokiem po czym zaczęła szukać na komputerze.
-Nie ma.
-Co jak to nie ma?!
-No nie ma, a teraz przepraszam muszę wyjść.
Viola skierowała się do Ally.
-Co za wredna baba.... ale jak nie ma?
-Może jeszcze go nie zarejestrowali?
Brunetka pomyślała chwilę i skierowała się na piętro gdzie znajdują się sale zabiegowe.
Gdy znalazła się na miejscu w tej samej chwili otworzyły się drzwi, a z sali wywieźli Leona.
-Leon...-wyszeptała Viola.
-Zna go pani?-zapytał lekarz, który przy niej stanął
-Tak... to mój chłopak.
-Ma pani numer do jego rodziców.
-Ym..tak,tak...-powiedziała wyjmując telefon.
-To numer do jego mamy-powiedziała pokazując cyfry na wyświetlaczu- Może nie odebrać. Mało interesuje się synem.
Lekarz poczekał chwilę ale nikt nie odebrał.
-Można wiedzieć co z nim jest?- w końcu spytała dziewczyna.
-Jego stan jest ciężki, na razie tyle mogę powiedzieć.
-A mogła bym go zobaczyć?
-Proszę tędy.-mężczyzna wskazał kierunek.
Po przejściu korytarzy stanęli przed oszklonymi drzwiami.
-Jutro będzie mogła pani wejść.
Dziewczyna pokiwała głową. Spojrzała jeszcze raz na ukochanego i skierowała się w stronę wyjścia.

  Kolejne dni dla Violetty były udręką. Dziewczyna codziennie odwiedzała Leona ale jego stan wcale się nie polepszał. Lecz ona nadal wierzyła.


   Dzień zapowiadał się spokojnie. Violetta jak co dzień poszła odwiedzić Leona. Weszła do sali gdzie zastała mamę chłopaka. Zdziwiła się, do tej pory kobieta tylko raz odwiedziła swojego syna.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.-westchnęła kobieta po czym wstała i wyszła z sali.
Brunetka usiadła obok łóżka. Spojrzała na wciąż nie ruchomą twarz chłopaka. Nagle z monitora obok dobiegł donośny pisk, a na nim pojawiła się ciągła kreska. Pielęgniarka, która była w sali wybiegła z niej po czym wbiegła z grupą lekarzy, którzy wygonili Violettę z sali. Oszołomiona nie wiedziała co się właśnie stało. Zamurowana patrzyła wprost.
-Violuś coś się stało?-spytała Ally, która dopiero przyszła.
Nie usłyszała odpowiedzi. Z sali wyszli lekarze.
-Nie...-wyszeptała Viola i wbiegła do sali.-Nie!! Dlaczego go nie ratujecie!!-wrzeszczała.
Widząc, że nikt jej nie słucha zaczęła sama reanimować chłopaka. Nie zwracała uwagi na lekarzy ani na swoją siostrę. Cały czas walczyła, walczyła o niego. Do sali weszła pani Verdas spojrzała na brunetkę, która spojrzała jej w oczy. Kobieta pokręciła głową i wyszła z sali. Violetcie powoli zaczynały szklić się oczy. Skapywały na policzki bruneta. Ally złapała ją za razmię.
-Viola... on nie żyje...
Dziewczyna stanęła po czym opadła bezsilnie i zaczęła płakać. Wtuliła się w tors chłopaka i płakała.
Violetta czuła jakby jej serce przebiło milion szpilek. Nie mogła się pogodzić z myślą, że już nigdy nie usłyszy jego głosu, nie poczuje smaku jego ust, że... już z nim nie zaśpiewa.
-Kocham cię...-wyszeptała.
Nagle do uszu dziewczyny doszło nie równomierne pikanie. Spojrzała na monitor. Linia znów nie była  równa. Spojrzała na Leona, który otworzył oczy. Nie mogła w to uwierzyć.
-On żyje...żyje.-krzyczała w myślach.
-Co się dzieje?-wychrypiał chłopak.
-Już nic nigdy nas nie rozdzieli.-powiedziała Violetta i przytuliła się do niego.


~~Trzy miesiące później~~

     Violetta i Leon skończyli 18 lat. Tata dziewczyny kupił jej dom w którym zamieszkała ze swoim ukochanym. Brunetka właśnie szykuje się na wyjście z Leonem. Nie wie, że ten wieczór zapamięta do końca życia. Dlaczego? Chłopak  ma ją dziś poprosić o rękę, a wtedy już nic ich nie rozdzieli.....


        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No hej. Jaką ja mam dziś wenę. :D Byłam zdziwiona gdy pod dzisiejszym rozdziałem były dwa komentarze. Było mi bardzo miło gdy zobaczyła, że ktoś jeszcze czeka na moje wypociny. :)
Stwierdziłam, że jak mi tak dobrze idzie to dokończę ten Os, który zaczęłam rok temu. XD
Dedykuję go wszystkim, którzy ze mną zostali. Mam nadzieję, że się spodoba.
Miłego czytania,dobranoc i do napisania. :*



Viola Juliettka Verdas 















To już rok :)

A więc 7 grudnia miną rok odkąd założyłam bloga! Nie wierze, że tyle już tu jestem.  Wszystkim którzy czytają i komentują bloga bardzo dziękuję . :* Gdyby nie Wy ten blog by nie istniał.
A więc na blogu jest:
-15 680 wyświetleń 
-373 komentarze
-50 postów plus ten
-2 obserwatorów (wiem, że nie za dużo ale i tak dziękuje :*)

 Jeszcze raz bardzo Wam za to dziękuję. Oby tak dalej. :)




Wiem, że ostatnio  nie pisze ale w szkole mam prawie codziennie, a to jakiś sprawdzian, kartkówkę, odpowiedź... Ehh.... Ale niedługo święta!!!!  Jeśli mama mnie zbyt nie wykorzysta XD to częściej będę dodawać rozdziały. :)

Zapraszam Was na moje blogi :
Jortini and Raura -----> KLIK
Miłość to wszystko co mamy- Leonetta i Auslly -----> KLIK
Oraz na bloga mojej przyjaciółki:
KLIK
Nie jest on związany z Violettą ani Austinem i Ally. Jest on bardziej dla fanów piłki nożnej. Więc jeśli tu takich mamy (tak wiem nadużywam słowa więc XD) to serdecznie ich zapraszam. :)

To by było na tyle. Planuje jeszcze napisać dziś Os-a ale nie wiem czy mi to wyjdzie, bo musze jeszcze nauczyć się na sprawdzian z fizyki i kartkówkę z chemii.
Do napisania. Buziaczki :* papa :*


Viola Verdas 





niedziela, 16 listopada 2014

Ulubieniec tygodnia



 Tak na początek piszę: wczoraj opublikowałam rozdział 23 ~na który serdecznie zapraszam ------> KLIK 
Pod rozdziałem w notce napisałam, że będzie on podzielony na dwie części ale zmieniłam zdanie i nie będę go dzielić. ;)


   Po za tym 8 listopada były urodziny Rikela <3  Najlepszego Rikuś <3

 




    


Stwierdziłam, że ulubieńca tygodnia będę dodawać jak tam będę miała czas. W ogóle to piszcie co o tym sądzicie czy Wam się podoba. :)




No dobra ulubieńcem tygodnia jeeeest 
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Moja podusia z Leonettką <3 <3 <3
Kupiłam ją już dawno ale teraz wstawiam na ulubieńca tygodnia <3

No dobra papatki :* Do napisania :*



Viola Verdas
 


sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 23

23.Leonetta




                                                            ~Violetta~                                               


  Minął tydzień, a Ally nadal nie zmieniła zdania. Przekonuje nas wszystkich, że przyjaźń z Austinem to najlepsze rozwiązanie. Przecież ona okłamuje samą siebie!!! Myśli, że  nie widzę jak przygląda się na przerwach blondynowi? Widać, że tęskni za nim ale co zrobić?? Nie chce nas w ogóle słuchać. Jak się uprze to szybko zdania nie zmieni. 
 Rozmyślałam o tej całej sytuacji siedząc na ławce przed studiem gdy nagle ktoś pocałował mnie w policzek.
-Hej kochanie.- powiedział Leon siadając przy mnie.
-Hej.-uśmiechnęłam się blado.
-Coś się stało?- zaniepokoił się.
-Nie.
-A jednak??
-Po prostu nie mogę dłużej patrzeć na to jak Ally cierpi. Tęskni za Austinem. Widzę to po jej oczach. Ale nie wiem co zrobić  żeby zmieniła zdanie. 
-Spokojnie. Na pewno jej  przejdzie.- uspokoił mnie chłopak, a później przytulił.
-Idziemy na zajęcia?
-Tak chodźmy.
Wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę sali lekcyjnej.
  Po zajęciach z Beto wyszłam z sali i mnie zamurowało. Przy szafkach stała Ally z jakimś chłopakiem. Rozmawiali tak jakby znali się z parę lat. Nie wiem co powiedzieć. Przed lekcjami była przygnębiona, a teraz jest uśmiechnięta od ucha do ucha. Super, że się rozpogodziła ale co to jest za chłopak??? Poczekam aż odejdzie.
  ~5 minut później~
Nareszcie!! Ile można gadać?! Podeszłam do brunetki.
-Hej. Co tam??
-A nic wszystko w porządku.-odpowiedziała wyjmując coś z szafki.
-Co to za chłopak?- walnęłam prosto z mostu.
-A po co ci to?
-A tak się pytam. Wcześniej nie widziałam, żebyś z nim rozmawiała.
-Bo go dopiero poznałam. Nazywa się Alex. Wpadliśmy niechcący na siebie i tak zaczęliśmy gadać. Okazało się, ze mamy ze sobą dużo wspólnego...
-ŻE CO??!!
-O co chodzi?
-Nie za wcześnie na nowego chłopaka.
-Proszę co??!!
-No nie dawno zerwałaś z Austinem, a teraz już masz nowego.
-CO??? To znajomy nikt więcej. Ah ty i te twoje domysły. Sory muszę iść. I pamiętaj, że to tylko znajomy.-powiedziała po czym mnie minęła i ruszyła w stronę pomieszczenia z pianinem.
Nie podoba mi się ta sytuacja. Dobra lecę na zajęcia.



 ~Po lekcjach~

  Reszta lekcji minęła w miarę szybko. Szłam z Ally i Naty przez park w kierunku naszego samochodu.
-Naty skąd masz tą bransoletkę?-spytałam.
-Od Maxiego. -powiedziała uśmiechnięta.
-Śliczna.











-Violetta zobacz!-krzyknęła nagle Ally i pokazała na drugi koniec parku.
Stał tam Leon i Diego. Pobiegłam w tamtą stronę. Znalazłam się tam po paru sekundach.
-Hej. Czego chcesz?-spytałam Diego gdy stałam już przy moim chłopaku.
-No hej Violetta. Pięknie dziś wyglądasz.
-Nie czaruj tylko odpowiedz na pytanie.- w tym momencie zauważyłam, że Leon jakoś dziwnie się na mnie patrzy.
-Albo wiesz nie ważne, lepiej idź stąd.
-Później dokończymy rozmowę. Bay piękna.-mrugnął do mnie i odszedł.
-Co on od ciebie chciał?
-Nie ważne.
-Leon on nie przychodzi do ludzi tak, żeby sobie normalnie porozmawiać. Na pewno coś chciał. Powiesz mi? Proszę.
-Mówił, że będzie lepiej, żebym cie zostawił, bo inaczej pożałuje i tak dalej....
-A to kretyn.-mruknęłam pod nosem-Nie słuchaj go.
-Nie zamierzam.-uśmiechnął się po czym przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
Kocham go jak nie wiem. Ten jego uśmiech, smak jego ust, po prostu wszystko. Mogło bu to trwać dłużej ale moje kochane przyjaciółki postanowiły to przerwać.
-Oooooooooooo. Ale koniec tego dobrego Violka musimy jechać do domu.
-No dobra. To pa.-pocałowałam Leona w policzek-I uważaj na siebie.
-Okej. Ty też.
Rozeszliśmy się w swoje strony.
 Po powrocie do domu zastałam Fede jedzącego żelki. Nie wiedzieć czemu coś mnie skusiło, żeby zjeść parę tych słodyczy. Zaczęło się na jednym, a skończyło na całej paczce. I się zaczęło. Latałam po całym domu z Fede. Rzucaliśmy się poduszkami, skakaliśmy po kanapie, zbiliśmy przy okazji parę wazonów i ulubione perfumy Ally za co dostaliśmy mega ochrzan.
 Po fazie głupawki usiedliśmy wszyscy przed telewizorem i włączyliśmy film pod tytułem " Piraci z Karaibów". Gdy oglądaliśmy nagle ktoś zadzwonił do drzwi...



                                             ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej sory za nieobecność. Wiecie szkoła, a do tego mam problemy rodzinne i w ogóle. :/
Rozdział wyszedł mi taki, taki jakiś nijaki :/ nwm.
Znowu dziele rozdział na dwie części ale to dla tego, że później odbędzie się istotna akcja i chcę wprowadzić takie napięcie XD a po za tym zaraz idę oglądać "Piratów z Karaibów" więc się spieszę.
Co do moich innych blogów to nad rozdziałem do trzeciego bloga pomyślę, a mój drugi blog narazie zawieszam.
Więc to tyle piszcie komy bo ostatnio ich coś mało i do napisania :*


Viola Verdas






poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 22 + ulubieniec tygodnia

22.Auslly



~Ally~


  Weszłam do studia. Po chwili przy mnie stał już Maxi.
-To kiedy im pokażemy??- pytał z niecierpliwością.
-Maxi. Spokojnie. Za chwile są lekcje. Możemy im pokazać po zajęciach tanecznych.
-Okeeeej...-powiedział i poszedł się przebrać.
Yhhh... teraz dwie godziny z Gregoriem... Brrrr... Na samą myśl nie chce mi się wchodzić do sali. Gregorio cały czas krzyczy i wytyka wszystkim ich niedociągnięcia. No dobra prawie wszystkim. ma on "pupilka" i jest nim Ludmiła. Cały czas ją chwali i karze nam brać z niej przykład. Może w tańcu... ale nie w życiu codziennym. Ludmiła jest dla wszystkich wredna, samolubna i uważa się za wielką gwiazdę ,którą nie jest. Jestem pewna na tysiąc procent, że to ona popchnęła mnie i Maxiego na siebie. Właśnie! Maxi oglądał nagranie! Na pewno wie kto to zrobił. Zapytam się go później.
Wyszłam z szatni i skierowałam się w stronę sali tanecznej. Zauważyłam, że Maxi stoi pod oknem. Już miałam się go zapytać gdy do sali wszedł Gregorio i powiedział:
-Proszę się ustawić. Będziemy ćwiczyć układ, którego uczyliśmy się na poprzedniej lekcji.
Wszyscy stanęli na swoich miejscach.
-I raz, dwa, trzy...-zaczął liczyć nauczyciel po czym rzucił piłeczką, a w sali rozbrzmiała muzyka.
-Psst... Maxi.-szepnęłam.
-Co?-spytał się również szeptem.
-Oglądałeś to nagranie??
-Tak, a co? (jak Olaf z Krainy Lodu XD~od autora)
-Czyli wiesz kto nas.....-w tej chwili zahaczyłam o czyjąś nogę i się przewróciłam.
Wszyscy przestali tańczyć i spojrzeli się na mnie.
-Czy nic pani nie jest panno Ally?- spytał się Gregorio.
-Nie, nie...-powiedziałam lekko speszona.
-To proszę wstać i nie robić więcej takich cyrków!-krzyknął na mnie.
Ja posłusznie wstałam i ustawiłam się na miejsce.
-Możemy kontynuować? -spytał patrząc na mnie.
Ja tylko pokiwałam głową. Muszę poczekać z tym pytaniem do końca zajęć.

    Po dwóch godzinach wrzasków Gregoria w końcu wyszliśmy z sali. Ja oczywiście jak tylko się przebrałam popędziłam szukać Maximiliana. Stał przy szafkach.
-To powiedz mi teraz kto to był??
-Ale kto??
-Święty Mikołaj wiesz!! Ten kto nas na siebie popchnął!!
-Aaaaa o to chodzi....
-Beeeeee... NO GADAJ!!!
-Ok, ok nie spinaj się. Była to Ludmiła.
-Yhhh. Jak ją znajdę to nie ręczę za siebie!!
-Dobra chodź musimy im to pokazać.
-Ok.
Poszliśmy do sali z instrumentami i czekaliśmy aż Leon i Violetta przyprowadzą Naty i Austina. Po około pięciu minutach sprowadzili ich do sali.
-Po co tu przyszliśmy?- spytał się Austin.
-Chcemy wam pokazać filmik który udowodni, że to co mówimy jest prawdą.-powiedział Maxi po czym włączył film.
Było wyraźnie widać jak Ludmiła zakrada się za nami po czym popycha nas na siebie i chowa się za ławkami.
-Teraz mi wierzysz?-spojrzałam na Austina. Widać, że był speszony.
Patrzyłam tak na niego i zastanawiałam się kiedy się do mnie odezwie. Naty i Maxi już od paru minut przytulali się. W końcu podszedł:
-Ally..... przepraszam cię. Powinienem ci ufać.Wybaczysz mi??
-Jasne.-uśmiechnęłam się.
-To co dalej jesteśmy razem???-spytał.
-Wiesz... powinniśmy trochę odpocząć..........Przyjaźń?

                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejo. W końcu!!! Napisałam rozdział!! Męczyłam się, żeby coś wymyślić iiiiiii....... jest!! Coś dało mi wenę.... Zaraz dowiecie się co XD

Ulubieniec tygodnia:
Postanowiłam dodać takie cuś. Będę w każdy piątek (dzisiaj wyjątkowo w poniedziałek) dodawać zdjęcia jakiś  rzeczy z mojego otoczenia XD, które będą ulubieńcami tygodnia :p
I dzisiaj ulubieńcem tygodnia są:
CUKIERKI czekoladowo-miętowe które dały mi wenę na pisanie rozdziału i które ubóstwiam!!! :p
 
 
Jeszcze parę  ogłoszeń:
5 października były urodziny Mercedes Lambre więc życzę jej wszystkiego najlepszego :*

I dowiedziałam się MEGA MEGA MEGA rzeczy mianowicie to, że R5 <3 wystąpi w odcinku Violetty!!! Marzenia się spełniają!!! <3

I ostatnie ogłoszenie mianowicie założyłam trzeciego bloga oto link --------> KLIK
Serdecznie zapraszam. :*

Papatki do zobaczenia (jak przeżyję XD) ponieważ po opublikowaniu tego rozdziału mogę nie przeżyć XD
Ale jakby co to do napisania :*





Viola Verdas







                                             

piątek, 3 października 2014

Post organizacyjny

Nie to nie rozdział XD Ale też opowiadanie... Ostatnio wziął mi się pomysł na opowaidanie na nowego bloga. Tak wiem kolejny blog.... To moze najpierw przeczytajcie opowiadanie...:





                                              ~LEON~


-Pytam się ostatni raz! Gdzie jest Jednostka Specjalna?!- kolejny raz zadano mi pytanie.
-Nie wiem.-kolejny raz odpowiedziałem.
Kolejny raz poczułem przeszywający ból w mojej prawej ręce. Na mojej twarzy znów pojawił się grymas bólu, a z moich ust wydobył się cichy jęk.
-Powiesz czy nie?!- wydarł się na mnie mężczyzna ubrany w ciemny długi płaszcz.
Milczałem... Mężczyzna kolejny raz mnie spoliczkował, a później wyją z ręki urządzenie które zadawało mi ból.
-Zabrać go!-rzucił do strażników.
Ci kazali mi wstać i wyprowadzili mnie z pomieszczenia. Kolejny raz szedłem tym samym korytarzem. Stanęliśmy przed celą. Jeden ze strażników otworzył ją po czym wepchnął mnie do środka. Bezsilnie opadłem na ziemię. Oparłem się o ścianę i złapałem się za rękę. Znów w tej klatce. Może zacznę od początku...
      Nazywam się Leon Verdas. Mam 17 lat. Pochodzę z planety Dellas. Moi rodzice zginęli gdy zaczęła się wojna... Tak trwa wojna pomiędzy planetami...
Ale nie wszystkie planety są wrogo nastawione. Chodzi tu o planetę Ordon..., a właściwie o jej władcę Sarumana. (tak wzięłam imię z Władcy Pierścieni XD~ od autora) Saruman zapragnął być królem całego wszechświata. I tak zaczęła się wojna. Niektóre planety przyłączyły się do niego. Moi rodzice zginęli na początku wojny, a ja wstąpiłem do armii. Miałem za zadanie dowiedzieć się o kolejnych zamiarach Sarumana. Udało mi się przedostać na statek wroga i podsłuchać jakie mają plany. Wtedy zobaczyłem coś co mnie kompletnie zamurowało. Była to potężna maszyna. Wyglądała jak laser. Gdy próbowałem się wydostać ze statku coś poszło nie tak i wpadłem w ręce wroga. Siedzę tu od dwóch dni, a czuję jakbym siedział tu wieczność! Codziennie mnie przesłuchują i zadają w kółko to samo pytanie- "Gdzie jest jednostka specjalna?". Uważają, że jestem członkiem tej grupy, a ja nawet nie wiem kto to jest. Ogółem jestem w dziurze i nie wiem jak się wydostać.
    Usłyszałem kroki na korytarzu. Podniosłem głowę z nadzieją, że przyniosą wieczorną porcję jedzenia (kawałek chleba i woda). Niestety byli to straże z kolejnym więźniem. tym razem była to dziewczyna. Miała długie czarne włosy,a na głowie związaną czerwoną kokardkę Była uprana w długie ciemne spodnie i białą bluzkę na krótki rękaw. Szła ze spuszczoną głową. Straże stanęli przed celą, która znajdowała się na przeciwko mojej. Wepchnęli ją do niej i wpisali kod.
-Pilnuj jej dobrze. To dziewczyna z Jednostki Specjalnej.-powiedział jeden. Drugi tylko skinął głową, a tamten odszedł.
Teraz spojrzałem na twarz dziewczyny. Była blada. Miała piękne oczy, które spoglądały zza długich rzęs. Na jej twarzy panował niepokój i strach. Nagle spojrzała się na mnie. Widząc, że się jej przyglądam uśmiechnęła się blado. Odwzajemniłem jej gest.


~2 godziny później~


 Obudził mnie nagły huk. Otworzyłem oczy. Nadal byłem oparty o ścianę. Złapałem się za rękę. Znów zabolała. Na korytarzu było słychać odgłosy walki. Chciałem wstać i zobaczyć co się tam dzieje lecz nie miałem siły aby się podnieść. Spojrzałem na czarnowłosą dziewczynę. Uśmiechała się. Bardzo mnie to zdziwiło. Znów usłyszałem huk, a zza ściany wyłoniła się grupka ludzi...


Każdego kto to przeczytał proszę o pozostawienie opinii w komentarzu.

I znowu opcje XD:
 Jeśli spodobał wam się pierwszy rozdział to:
a) Stworzyć nowego trzeciego bloga
b) Zmienić  opowiadanie na blogu o Jortini i Raurze
c) Usunąć o Jortini i Raurze, a stworzyć z tym opowiadaniem
A jeśli komuś się nie spodobało:
d) Nie kontynuować dalej tego opowiadania

Więc jeszcze raz proszę o pozostawienie opinii w komentarzu.
Rozdział przyznam się nie jest napisany i nie wiem czy go napiszę przez weekend, bo muszę nadrobić lekcję.
No dobrze do napisania. Dobrej nocy. papapapapa :*




Viola Verdas

wtorek, 30 września 2014

Rozdział 21

21.Naxi




  ~Naty~


    Siedziałam na tylnym siedzeniu samochodu, a Violetta na miejscu kierowcy. Nie wiem czy to dobry pomysł, że dałam jej kierować, bo ona prowadzi jak warjatka! Jeszcze nam mandat wlepią. No ale nic moja strata. Chociaż ja dzisiaj nie prowadziła bym lepiej, ponieważ jestem mocno wkurzona. Maxi próbował się tłumaczyć ale to bez znaczenia. Przecież dobrze widziałam co zrobił. A Ally.... przecież znamy się tak długo jak ona mogła mi to zrobić???
 Właśnie zajechałyśmy na nasze podwórko. O dziwo obyło się bez pościgów policji. Wysiadłam z samochodu i ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i weszłam do środka. Przeszłam do salonu, a tam już czekała na mnie Ally ze swoimi wyjaśnieniami.
-Naty ja cię przepraszam. Przysięgam ci, że ktoś nas na siebie popchnął.
-Nie odzywaj się do mnie.-powiedziałam oschle i wbiegłam na górę po schodach.
Wparowałam do mojego pokoju i z hukiem zatrzasnęłam drzwi.


~ Maxi~



    Jestem genialny!!! I do tego jaki skromny... Dobra Maxi ogar. Już wiem jak udowodnić Naty i Austinowi, że to nie prawda. A więc w sali jest monitoring. Poproszę aby ktoś  sprawdził nagranie z tej godziny. Tia.... Ciekaw jak to będzie wyglądać. Przepraszam pana ale ktoś mi coś zrobił i czy mogę zobaczyć kto to.  Aha... Dobra mniejsza z tym, coś się wymyśli. Teraz napisze do Ally.




~Naty~


Siedziałam w moim pokoju. Włączyłam sobie na maxa piosenkę i zaczęłam śpiewać.
-Facet to świnia......
Aha  nawet nie wiedziałam, że mam taką piosenkę na fonie. Ale tekst jest rewelacyjny na dzisiejszy dzień. Nagle do mojego pokoju weszła Ally i zaczęła śpiewać ze mną. Najpierw cicho, a później zaczęłyśmy się wydzierać na cały dom. Skakałyśmy po łóżku i się wygłupiałyśmy. Teraz do pokoju wparowała Violetta ale nie miała najweselszej miny. Wyglądała jakby była.... jakby była......wściekła!
-Czy wy do reszty pogłupiałyście?!-wrzasnęła.
-Nie.-powiedziałyśmy śmiejąc  się.
-Chciałam wam przypomnieć, że w naszym domu jest Fede...
-Co?! Fede u nas w domu???-spytałam zdezorientowana.
-Upss..-powiedziała Ally.
-Tak jest u nas w domu dla tego proszę was abyście nie śpiewały tej piosenki!!!!-wrzasnęła Violetta po czym wyszła.
-Ale.. ale... jak to??
-Fede przyjechał i pogodził się z Violettą. Zaprosiłyśmy go do domu, bo Viola nie chciała żeby mieszkał w hotelu.
-I ja o niczym nie wiem??!!
-Najwyraźniej....
Nastąpiła cisza.
-Naty ja naprawdę cię przepraszam za to co się stało w szkole ale musisz mi uwierzyć, że to co mówi Maxi i co mówię ja jest prawdą.
Chwilę się zastanowiłam. Jak mogłam być taka głupia!!
-Ally teraz sobie uświadomiłam, że byłam głupia nie wierząc ci. Przecież znamy się wiele lat i ty byś mi nigdy takiego czegoś specjalnie nie zrobiła! Przepraszam....
Przytuliłyśmy się na zgodę.
-Chodźmy przeprosić Fede...
-Ok..
Zbiegłyśmy na dół. Zastałyśmy Federico i Violette siedzących na kanapie.
-Federico przepraszamy!!-krzyknęłam z Ally i pobiegłyśmy go przytulić.
-To nie było o tobie.
-No nie wiem...-zrobił focha.
-Przepraszamy....-zrobiłyśmy słodkie oczka.
-No dobrze wybaczam wam.
Zrobiliśmy wszyscy zbiorowego miśka. Później rozmawialiśmy i się wygłupialiśmy. Nagle zawibrował telefon Ally. Dziewczyna odeszła od nas na chwilę i wpatrywała się w ekran komórki.



~Maxi~



Wysłałem Ally sms.Oto jego treść:

Hej Ally już wiem jak udowodnić Naty i Austinowi, że ktoś nas na siebie popchnął. W sali jest kamera. Zdobyłem nagranie z tego dnia-nie pytaj jak to zrobiłem- jutro możemy im to pokazać.
                                                                                                                    Maxi 

Po chwili dostałem odpowiedź.
~ok~
Mam nadzieję, że gdy Naty zobaczy jutro nagranie to mi uwierzy i wybaczy.


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


 Hejo oto rozdział 21. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Bardzo proszę abyście komentowali, bo nie wiem ile osób czyta bloga.
Rozdział miałam napisać wczoraj ale źle się czułam (tak jestem chora) i nie miałam siły. Dzisiaj jeśli będę miała czas może napisze jeszcze jeden ale nie obiecuję, bo muszę odrobić wczorajsze lekcje.
No to do napisania. :*


Viola Verdas 




niedziela, 28 września 2014

Wyjaśnienia...

Zacznijmy od posta pisanego dzisiaj rano. Napisałam go, bo chciałam nastraszyć moje przyjaciółki. XD
Tak naprawdę nie miałam zamiaru odejść, bo uwielbiam go. Uwielbiam pisać te opowiadania i dopóki będę miała wenę, chęć i czas to będę go pisać. Mam nadzieję, że już wiecie dziewczyny czym może się skończyć pisanie takich głupot..... a:p A więc nie odchodzę
No to  papatki i do napisania.






Viola Verdas

Koniec....


Chciałam powiedzieć że odchodzę z tego bloga. Powód. Pewnym dwóm dziewczynom nie podobały się moje pomysły i zachowywały się tak jakby był to ich blog.... Pisały nie miłe, rzeczy i nie wytrzymałam. A miało być tak pięknie Ally i Naty miały się pogodzić śpiewając pewną piosenkę, Naxi i Auslly mieli się zejść. Ale teraz przepadło. Nie odchodzę z bloggera. Jest jeszcze mój drugi blog na którym będę dodawać rozdziały. Nie usuwam tego bloga może jeszcze będę tu kiedyś pisać jak się pozbieram. Może i piszę to pod pewnym impulsem...
Dziewczyny możecie być z siebie dumne......



Viola Verdas

czwartek, 25 września 2014

Rozdział 20

20.Leonetta


                                 ~Violetta~



  Stoję właśnie z Leonem na środku korytarza i przyglądam się dziwnej sytuacji, która przed chwilą zaszła. Mianowicie : Naty wybiegła z sali z płaczem,a  za nią pobiegł  Maxi, później Ally wrzeszczy na cały korytarz i też wybiega z płaczem. Co jest??!!
-Dobra ja idę złapać Ally zanim zrobi coś głupiego, a ty idziesz do Austina. Jasne??-powiedziałam.
-Tak jest.-odpowiedział Leon i każde z nas poszło w swoją stronę.


    Idę przez całe miasto, bo pani Ally nie raczy się zatrzymać. No zaraz mnie coś trafi. Gdzie ona biegnie???
Szłam zamyślona gdy nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam....-powiedziałam i już miałam go wymijać gdy on złapał mnie za nadgarstek.
Spojrzałam na niego i w tym momencie mnie zatkało.
-Co Violetta? Nie poznajesz mnie??
-Federico???-spytałam z niedowierzaniem.
-No, a kto inny.-powiedział uśmiechnięty chłopak.
-Ale ale ale ty przecież zostałeś. Nie chciałeś mnie znać i..i...i...
-Violetta uświadomiłem sobie, że to nie była twoja wina. Źle postąpiłem i chciałem cię przeprosić. Nie powinienem był tak reagować. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
-Fede....-łzy napłynęły mi do oczu.
Nie namyślając się długo rzuciłam się mu na szyję. Trwaliśmy w tym uścisku z jakieś 5 minut. Byłam prze szczęśliwa. Odzyskałam mojego najlepszego przyjaciela. Z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam iść za Ally. W końcu się od siebie oderwaliśmy.
-Fede przepraszam cię ale muszę znaleźć Ally.
-A coś się stało. Może ci pomóc???
-Było by miło.- uśmiechnęłam się.
-No to gdzie najpierw??
-W tamtą stronę.-wskazałam kierunek.
   Szliśmy i rozmawialiśmy. Opowiadaliśmy co się zmieniło w naszym życiu itd. W końcu znaleźliśmy się przed lasem. Tak przed tym samym gdzie Auslly pierwszy raz się całowała.
-Poczekaj tu.-powiedziałam do Fede i zanurzyłam się  w gąszczu drzew.
Nie myliłam się. Ally siedziała pod drzewem i głośno płakała.
-Ally...-szepnęłam cicho.
-Idź! Chcę być sama!
-Ally chciałam się dowiedzieć co się stało.-podeszłam do dziewczyny.
-Bo...bo... ja się pokłóciłam z Austinem i się rozstaliśmy!-krzyknęła i zaczęła jeszcze głośniej szlochać. Przytuliłam ją i pozwoliłam się jej wypłakać. Gdy już się trochę uspokoiła zapytałam:
-A powiesz mi o co się pokłóciliście??
Ally opowiedziała mi całe zdarzenie. Nie mogłam uwierzyć. Austin całował się z inną??!! Co za palant! (przepraszam za wyzwiska XD~od autora) Ooo ja już z nim prze prowadzę rozmowę.
-Hallo! Jest tu kto??- usłyszałam głos Federico.
-Kto to ? -spytała zdziwiona Ally.
-A właśnie z tego wszystkiego zapomniałam ci powiedzieć, że przyjechał...
-FEDERICO!!!-krzyknęła dziewczyna. Spojrzałam się za siebie i ujrzałam Fede wynurzającego się z zza krzaków.
-Hej Ally. Dawno cię nie widziałem.
-Ja też.
-No i właśnie o tym ci zapomniałam powiedzieć. Przyjechał Fede i się pogodziliśmy.
-Chociaż jedna dobra wiadomość.-uśmiechnęła się blado Ally i przytuliła nas.
-A gdzie będziesz mieszkał?-spytałam.
-W hotelu...
-Co?! Nie nie nie! Nie pozwolę ci zamieszkać w hotelu. Będziesz mieszkał u nas! Prawda Ally? -zrobiłam słodziutkie oczka.
-No oczywiście, że tak.
-Nie chciałbym się narzucać...
-Ależ co ty wygadujesz! Mieszkasz z nami i koniec!
-Dzięki to miło z waszej strony.
-Ok Ally trzeba iść, bo się pewnie o nas martwią.
-Kto?-spytała ponuro.
-Nauczyciele,przyjaciele...
-Ja tam nie wracam!
-No dobra to ja wrócę, a ty pójdziesz z Fede do domu.
-Ok.
Wstałam.
-To do zobaczenia!-krzyknęłam i ruszyłam w wyznaczonym kierunku.


 ~ pół godziny później~

 Byłam już przed budynkiem Studia gdy nagle zobaczyłam Austina. Nie namyślając się długo podeszłam do niego i walnęłam go z plaskacza.
-Za co?!-spytał zdezorientowany chłopak.
-Za to, że całowałeś się z inną!-krzyknęłam i walnęłam go drugi raz.
-A to??!
-Za to, że tak bardzo zraniłeś tym Ally.
Chciałam walnąć go trzeci raz ale podbiegł Leon i złapał mnie za rękę.
-Co ty robisz?
-Daję mu nauczkę, że lepiej nie ranić mojej siostry.
-Nawet nie wiesz co się stało.-powiedział wkurzony Austin.
Spojrzałam na niego podirytowaną miną.
-Po pierwsze nie całowałem innej to ona się na mnie rzuciła. Po drugie to Ally całowała się z Maxim.
-Nie całowała tylko ktoś ich na siebie popchnął!
Nastała niezręczna cisza.
-Przepraszam...-szepnęłam.
-Ja też....-powiedział Austin.
-To nie mnie powinieneś przeprosić tylko Ally.
-Powinienem ale ona też powinna mnie przeprosić.-rzucił chłopak po czym odszedł.
Nie wiedziałam co robić. Byłam już strasznie pod denerwowana. Leon jakby to wyczuł. Objął mnie ramieniem, a ja się w niego wtuliłam.


                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 I jest rozdział. Hm... jeśli mam być szczera to mi się nie podoba. Wydaje mi się taki zagmatwany. Ale to moja opinia. Może komuś się spodoba.
Oj coś czuję, że fanki Auslly zrobią mi dziś nalot na dom XD. Proszę nie zabijajcie mnie. :P
Dobra kończę. Rozdział..... jak będzie wena i czas to będzie i rozdział. :D
No to papatki :*


Viola Verdas



środa, 24 września 2014

Rozdział 19 cz.2

19.Auslly
    



   ........na moje nieszczęście był to Austin i Naty.....
            

                                                           ~ Austin ~

     ~ Parę minut wcześniej ~
                                    
Odepchnąłem dziewczynę ode mnie.
- Co to miało być ?!
-Aaaaa! Całowałam się z Austinem Moonem!- pisnęła.
Wkurzony pobiegłem do studia, ponieważ tą sytuację zobaczyła Ally i chciałem jej to wszystko wytłumaczyć. Lecz gdy wszedłem do sali z instrumentami aż mnie zamurowało...
                                                                  

                                         ~ Ally~
  

-Naty ja mogę ci wszystko wyjaśnić!- krzyknął Maxi i pobiegł za dziewczyną, która wybiegła z sali.
Ja natomiast siedziałam nadal oszołomiona nie uświadamiając sobie jeszcze co się stało.
-A ty mi nie masz nic do wyjaśnienia ? - spytał się Austin.
-A może ty mi powiesz co to za dziewczyna z którą się całowałeś? -odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- To nie ja ją pocałowałem. To ona się na mnie rzuciła.
-Tia jasne....
-A ty co? Czemu całowałaś chłopaka swojej przyjaciółki!?
 -Nie całowałam. Ktoś nas na siebie popchnął.
-Tia jasne.
-Wiesz co?! Mam cię dosyć! Wychodzę!-krzyknęłam i wybiegłam z salki.
-Czy to znaczy, że z nami koniec? -krzyknął za mną chłopak.
-TAK!!!-wrzasnęłam i wybiegłam ze szkoły ze łzami w oczach.


                            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No hej i jest druga część dziewiętnastego rozdziału. Dopiero gdy go napisałam uświadomiłam sobie, że bez sensu było go dzielić na dwie części. No ale wczoraj nie miałam pomysłu na zakończenie, a chciałam go dodać. Jest krótki więc może jak się wyrobię dodam dzisiaj jeszcze jeden rozdział. Więc do napisania.
Papatki :*



Viola Verdas

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 19 cz.1

19.Auslly cz.1
                                                                    ~ Ally ~
 2 tygodnie później
   

  W końcu! Studio On Beat odbudowane! Właśnie dochodziłam z dziewczynami pod szkołę gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy.               
- Zgadnij kto to ?- usłyszałam dobrze znany mi głos.
-Yyy... No nie wiem? Marek?-postanowiłam się z nim podroczyć .
-Ej! Kto to ?!
-Żartuję! - uśmiechnęłam się i cmoknęłam w policzek Austina.
 Później weszliśmy do szkoły i poszliśmy na zajęcia.

                                                           
                                                   ~ Austin ~


   ~ 2 godziny później ~
   

 Mamy teraz wolną godzinę więc postanowiłem z Ally pójść na lody. Czekałem na nią w parku  pod drzewem gdy nagle jakaś dziewczyna głośno pisnęła i podbiegła mnie przytulić.
-Ej co jest ?!- krzyknąłem zdezorientowany.
-Aaaa! Austin Moon ! Jestem Kira i jestem wielką fanką!- no tak U-mix.
Rok temu brałem udział w U-mix show. Niestety nie wygrałem ale od tej pory wiele ludzi mnie rozpoznaje.
    -Aaaa!- dziewczyna krzyczała i coraz bardziej mnie ściskała.
-Puść mnie bo zaraz się uduszę!
Nic.
-A jak ci dam autograf?
-TAK! -dziewczyna puściła mnie i podała kartkę i długopis. Dałem jej autograf, a ona nagle się na mnie rzuciła i  pocałowała!
                                                                        ~Ally ~
 



         Wyszłam z budynku i skierowałam się w stronę parku. Aż mnie zamurowało jak to zobaczyłam. A co mianowicie ? To że Austin całuje się z jakąś babą. Łzy napłynęły mi do oczu. Jak on może ?! Wbiegłam z powrotem do szkoły i skierowałam się w stronę sali z instrumentami. Przez łzy próbowałam grać na pianinie ale cały obraz mi się rozmazywał. Usiadłam bezsilna na ławkę. W tej chwili do sali wszedł Maxi. Gdy zobaczył mnie zapytał :
-Ally co ci się stało?
-Nie nic.-powiedziałam przez łzy.
-Gdyby nic się nie stało to byś nie płakała.-powiedział siadając przy mnie.
-Bo....bo...ja widziałam jak Austin całuje się z inną!-wybuchłam płaczem.
-Nie to nie możliwe! Austin taki nie jest. Spokojnie wszystko się wyjaśni ....-uspokajał mnie Maxi.
Spojrzałam na niego i w tym momencie ktoś nas na siebie popchnął tak, że dotknęliśmy się ustami. Z boku mogło to wyglądać jak pocałunek.
-yknm..!-ktoś a właściwie dwa ktosie głośno odchrząknęły. Jak zwykle na moje  nieszczęście był to Austin i Naty.......


                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No heeej. Wiem, że pierwszy miał być OS ale tak jakoś mnie natchnęło na pisanie rozdziału,że.... No proszę jest XD W ogóle ciekawe jest to, że początek zaczęłam pisać w maju. Już wtedy miałam pomysł co będzie w tym rozdziale ale nie wiedziałam jak to wszystko ubrać w słowa. No i nareszcie znowu wena na pisanie wróciła więc.... no będę dodawać rozdziały nie obiecuję, że regularnie. Obecnie pracuję nad One shotem ale będę musiała go jeszcze przepisać. A wiec życzę dobrej nocy.
Papatki :*

Viola Verdas

poniedziałek, 22 września 2014

Wykreślanka i ogłoszenia

Nie nie odchodzę z bloga ani go nie usuwam. Myślałam nad tym ,bo przez 3 miesiące nie miałam weny. Ale jednak po tych 3 miesiącach znowu ją odzyskałam ! Właśnie pracuję nad nowym OS więc możecie się niedługo spodziewać, o ile jeszcze ktoś czeka i czyta bloga.... No dobra to tak na początek dalsza część wykreślanki:
 
 
 
 
 
 
                   Odpadł numer 1. Kto teraz??








Viola Verdas

czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 18

18.Naxi

 

                                  ~Naty~

 
Dzisiaj Maxi poprosił mnie o spotkanie w parku. Powiedział, że ma mi coś ważnego do powiedzenia. Bardzo mnie to nurtuje. Co on chce mi powiedzieć? No nic. Dowiem się gdy tam dojadę.
  Weszłam do mojej garderoby i wybrałam taki strój:


Później zrobiłam sobie delikatny makijaż i ruszyłam w stronę mojego samochodu.





                                                                      ~Maxi~
     Poprosiłem Naty aby spotkała się dzisiaj ze mną. Chcę jej wyznać miłość ale strasznie się boję. A co jeśli mi odmówi i nasza przyjaźń legnie w gruzach? Mam mętlik w głowie.... Ufff...... Spokojnie Maxi. Będzie dobrze. Ok idzie Naty. Dobra raz się żyje.


                                                                       ~Naty~

-Hej- przywitałam się gdy byłam już blisko Maxiego.
-Cześć Naty!-podszedł chłopak i pocałował mnie w policzek-Idziemy się przejść?
-Jasne.
 Chodziliśmy po mieście. Maxi zabrał mnie na lody ,później poszliśmy do wesołego miasteczka. Byliśmy chyba na wszystkich możliwych karuzelach.
Po skończonej zabawie wróciliśmy do parku i usiedliśmy na ławkę. Spojrzałam na Maxiego . Chłopak miał spuszczoną głowę i uporczywie patrzył w swoje buty. W końcu się odezwał i spojrzał na mnie.
-Naty...
-Słucham?
-Ymmmm.....noo ten.....od czego by tu zacząć...eh...-nie mógł się wysłowić.
-Tak?- przybliżyłam się do niego i w tej samej chwili ktoś nas na siebie popchnął, a nasze usta połączyły się w pocałunku. Szybko się od siebie oderwaliśmy i spojrzeliśmy kto nas popchnął. Oczywiście byli to :
nasza kochana Leonetta i kochana Auslly.
-No powiedz jej.- usłyszałam szept Austina.
-Naty? Kocham cię. Będziesz moją dziewczyną?- spytał chłopak.
Zaniemówiłam. Maxi patrzył na mnie z niepewnością.
-T...TAK!!!- krzyknęłam uradowana i złączyłam  ponownie nasze usta w pocałunku, a nasi przyjaciele zaczęli nam bić brawo.


                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej. na początek: Jeśli to ktoś przeczytał to proszę o pozostawienie komentarza obojętnie może być nawet taka buźka: :). Chcę sprawdzić ile osób czyta jeszcze bloga, ponieważ dawno nie pisałam z powodu(przyznam się bez bicia) z powodu choroby o nazwie Leń.
Wybaczcie proszę postaram się zmienić.
Przepraszam Was też za ten krótki i beznadziejny rozdział ale nie miałam innego pomysłu na napisanie o złączeniu Naxi.  Jeśli komuś się jednak rozdział podobał to się cieszę.
A teraz moja inteligencja: tja... na najbliższe rozdziały nie mam pomysłu ale na rozdziały które będą dalej to tak. Dobra napisałam rozdział który będzie dopiero po tym jak Leon dowie się, że Viola jest wampirem ( wydało się XD)
Dobra nie będę Was zanudzać już dłużej, a więc do napisania! :*

Ps. Jeszcze jedno pytanie czy ktoś czyta rozdziały o Naxi? Proszę napisać w komentarzu:
a.Ma zostać tak jak jest.(czyli Leonetta , Naxi, Auslly)
b.Zmienić Naxi na kogoś innego
c.Pisać tylko o Leonetcie i Auslly
Oczywiście nie mam nic do Naxi ale nie mam pomysłów na rozdziały z nimi.
Ps.2 oczywiście Naxi będzie nadal pojawiać się w opowiadaniach ale nie będzie opisywane z ich pespektywy. ;P (jeśli wybierzecie opcję b lub c)

Viola Verdas

                                       

piątek, 9 maja 2014

OS

Nie to nie rozdział ale OS! Sory ale nie owijając w bawełnę mam lenia i nie chce mi się napisać rozdziału. Wszystkich bardzo za to przepraszam. :* Za to proszę OS tylko proszę bez hejtów to mój pierwszy. :3




   W Buenos Aires mieszkała pewna dziewczyna. Na imię jej było Violetta. Miała kochających rodziców, wiernych przyjaciół oraz wielki talent muzyczny.Chodziła do szkoły muzycznej Studio Oo Beat. gdy skończyła 18 lat postanowiła kupić sobie dom za własne pieniądze, które oszczędzała prawie przez całe swoje życie. Oglądała wiele domów ale w końcu znalazła sobie ten wymarzony. Nie był za duży, miał piękny ogród i do tego był nie zbyt tani. i tak Violetta stała się właścicielką domu nr 13 na ulicy Wronowskiego. Niestety nie znała strasznej historii tego domu, która doprowadziła do tragedii.....
    Violetta wstała, wykonała poranne czynności, ubrała się, zjadła śniadanie i poszła do szkoły. Gdy tylko weszła do szkoły zobaczyła swoich przyjaciół na korytarzu.
-Hej wszystkim!- przywitała się.
Nooo heeej! To co? Wbijamy dzisiaj na chatę do Violki?- spytała Fran.
-Tak!- odpowiedzieli chórem przyjaciele.
-Okej, okej. Zapraszam wszystkich!- powiedziała- ale po szkole. Chodźcie teraz na lekcje.
      Po skończonych zajęciach, wszyscy poszli do domu Violi. Gdy byli już pod budynkiem nagle Andres krzykną:
-AAAA!- wrzasnął.
-Co się stało Andres?- spytała Cami.
-To tu mieszkasz Violetta?- spytał przerażony.
-Tak. A co?
-Mieszkasz w nawiedzonym domu!!!
Wszyscy przyjaciele spojrzeli się na niego ze zdziwieniem, a później wybuchnęli śmiechem.
-Z czego się śmiejecie?- spytał zdezorientowany chłopak.
-Andres jak zwykle jesteś zabawny!
-Ale ja mówię prawdę! Zginęło tu 3 ludzi w niewyjaśnionych okolicznościach.
-Tia, a ja widziałam wróżkę.- powiedziała Francesca wchodząc do domu.
-Jak mi nie wierzycie to sami zobaczcie.- powiedział i podał im komórkę z otwartą jakąś stroną.
-Kolejna tragedia w domu nr 13 na ulicy Wronowskiego w Buenos Aires.- zaczął czytać na głos Marco- Już 3 osoba zginęła w tym domu w nie wyjaśnionych okolicznościach. Żadne poszlaki nie wskazują na samobójstwo ani na ślady włamania. Jak mówi legenda mężczyzna, który był pierwszym właścicielem tego domu popełnił samobójstwo, ponieważ w przed dzień jego ślubu jego narzeczona miała wypadek samochodowy i zginęła na miejscu. Podobno jego duch jest w tym domu i ten kto tu zamieszka, a jest zakochany spotka go.....
-Dość!- wrzasnęła Violetta.- To jakieś bajki jasne?!
-Tak Andres to bzdura przecież duchy nie istnieją.
-No dobra ale nie zmienia to faktu, ze zginęły tu 3 osoby.
-Z którego to roku?- spytała Viola.
-2008
-Dziwne jak go kupowałam nikt mi o tym nie powiedział.
-To proste nikt go nie chciał kupić. Gdyby ci powiedzieli na pewno był go nie kupiła.
-Violetta stała osłupiona. Nie wiedziała co powiedzieć
-Viola wszystko Ok?- spytał Leon.
- Nie nic nie jest Ok ! Właśnie się dowiedziałam, że w moim domu.....
-Spokojnie to było dawno tak. Skąd mogłaś wiedzieć.- Leon podszedł do dziewczyny, a ona mocno go przytuliła. Leon był jej najlepszym przyjacielem, lecz od pewnego czasu skrywała do niego pewne uczucie. Z  Leonem znała się od dzieciństwa. Byli nie rozłączni. Violetta chciała mu powiedzieć, że coś do niego czuje lecz bała się. Bała się, że on nie odwzajemnia jej uczuć. Lecz była by bardzo zaskoczona gdyby dowiedziała się, ze chłopak też coś do niej czuje...
- Dobra Viola nie przejmuj się to było dawno i nie prawda.
-Okej.
   Przyjaciele zaczęli rozmawiać, bawić się, wygłupiać i zapomnieli o całej sprawie.
-Pójdę po sok, bo ten się skończył.- powiedziała Viola idąc do kuchni.
Gdy weszła do kuchni z jej ust wydobył się krzyk.
- Co się stało?!- zapytał przerażony Leon wpadając do kuchni.
Violetta stała i patrzyła się na wielki,czerwony napis na szawce: WIDZĘ CIĘ
Wszyscy przyjaciele stali w kuchni i patrzyli na wielki napis gdy nagle Maxi zaczął się śmiać.
-Maxi?! Czy masz nam coś do powiedzenia?- spytała Ludmi.
-Tak...... NABRAŁEM WAS!- krzyknął przez śmiech.
-No no nie ładnie tak.-powiedzieli wszyscy znajomi.
Chłopak spojrzał się na nich z przerażeniem i szykował się już do ucieczki gdy wszyscy zaczęli się śmiać.
   Wszyscy zostali jeszcze do 20:00, a później poszli do domu.
-Hehe... nawiedzony dom czego to Andres nie wymyśli.-powiedziała Violetta do siebie kładąc się do łóżka.
Dziewczyna poczytała jeszcze książkę, a później wyłączyła lampkę i zapadła w sen.
W nocy obudził dziewczynę jakiś szelest otworzyła oczy i zobaczyła jakiś zarys ciemnej postaci.
-Aaaaa!- wrzasnęła dziewczyna włączając światło. W tej chwili zjawa jak by się rozmyła ale na ścianie widniała wielka litera U. Violetta nie myśląc długo złapała swój telefon i wybiegła na dwór. Po jej policzkach spływały łzy. Chciała do kogoś zadzwonić ale nie wiedziała do kogo. Do rodziców- nie bo pomyślą, że to pretekst aby wrócić do domu. W końcu zadzwoniła do Leona:
-Halo.-powiedział zaspanym głosem chłopak.
-Leon błagam przyjdź, ja się boję. Widziałam  go!
-Viola spokojnie. Kogo widziałaś?
-Widziałam jakiś zarys jakby człowieka, a jak włączyłam światło była tylko wielka litera ...
-Spokojnie zaraz tam przyjadę. Nigdzie się nie ruszaj.
   Viola siedziała przed domem, a nawet przed płotem, ponieważ bała się siedzieć na terytorium domu.
Leon zajechał pod dom Violi zastał ją zalaną łzami, opartą o płot.
-Violetta. Co się dzieje?
- Tam ktoś jest Leon! Widziałam! I nie mów mi, że to się mi przyśniło1 Widziałam na prawdę!
-Spokojnie. Wierzę ci. Chodź pokarzesz mi gdzie go widziałaś.
Weszli do środka, Violetta od razu włączyła światło. Weszli do jej pokoju a tam widniał już cały wielki napis: UWAGA
-Tu była tylko litera U!
- Spokojnie chodź wyjdziemy stąd.
Schodzili już po schodach gdy Violetta nagle zawróciła:
-Poczekaj muszę coś wziąć.-powiedziała i wbiegła na górę.
-Aaaa!- chłopak usłyszał krzyk dziewczyny.
-Violetta!?- krzyknął przerażony i popędził na górę.
Wszedł do jej pokoju, a tam ujrzał jej delikatne ciało przebite sztyletem. Przy niej stała jakaś zjawa trzymająca narzędzie. Leon zdążył na nią spojrzeć, a już zniknęłóa w ciemnościach.
-Violetta!- chłopak podbiegł do dziewczyny.
-Leon.....- powiedziała słabym głosem dziewczyna.
-Violetto...proszę wytrzymaj... zaraz zadzwonię do szpitala...- głos chłopaka się łamał, a jego oczy momentalnie się zaszkliły.
-Nie Leon... to już koniec....bądź szczęśliwy....dobrze?
-Nie, nigdy nie będę szczęśliwy bez ciebie. Ja cie kocham .....rozumiesz?
-Ja też cię kocham...-spojrzała na chłopaka, który w tym samym czasie wyjął scyzoryk.
-Nie Leon!...-Violetta próbowała go zatrzymać lecz była zbyt słaba. Chłopak zrobił dwa mocne cięcia i upadł na podłogę obok niej.
-Leon....
Chłopak ostatkiem sił przybliżył się do Violetty i złączył ich usta w delikatnym, jedynym i ostatnim pocałunku...




                                                                          ***


I jak się podoba? 
Spróbuję napisać jakoś ten rozdział. 
oki pozdrawiam! :*
ps. zapraszam na mojego drugiego bloga ------- KLIK
 


Viola Verdas

czwartek, 24 kwietnia 2014

Wykreślanka











                                      Odpadła 8. A teraz? Może 13? XD Nie żarcik. :P 1?




Viola Verdas 
 

niedziela, 20 kwietnia 2014

:*









Wszystkim moim czytelnikom życzę Wesołych Świąt i mokrego poniedziałku! :*

 Życzenia skromne ale są. 

                                Proszę dalsza część wykreślanki. Odpadł numer 3. A teraz? Może 8?


A dla wszystkich którzy mają dzisiaj smuteczki:
śmieszne obrazki :*




 


ps. zapraszam na mojego drugiego bloga LINK



 Viola Verdas

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 17 cz.2

17.Leonetta cz. 2 


  Nasze usta już prawie połączyły się w pocałunku, gdy nagle ktoś nam przerwał. Ktoś kogo nie chciałam już spotkać.......


                                                                ~Violetta~ 



    .......Diego. Odsunęłam się od Leona i spojrzałam na niego ( na Diego).Stał tam z tym swoim chytrym uśmieszkiem, który nie wróżył nic dobrego.
-Czego chcesz?! -warknęłam. Nie zamierzałam być miła.
-Ej no nie tak ostro. Chciałem się tylko przywitać ale chyba w czymś ci przeszkodziłem. Nie zapomniałaś mi kogoś przedstawić?- powiedział wskazując na Leona.
-A czemu to cię interesuje?
-No wiesz byłaś i jeszcze będziesz moją dziewczyną. Muszę wiedzieć takie rzeczy.
-Ha ha! Śmieszny jesteś! Masz jeszcze jakąś nadzieję? No to muszę cię zmartwić, bo dla nas nie ma już żadnych szans!
-Chodzi o niego? Tak?! - wskazał na Leona, który przez ten cały czas stał skołowany i przyglądał się naszej kłótni.- Jeśli chcesz mogę to szybko załatwić.
-Diego!!-wycharczałam przez zęby.
Podbiegłam do niego, ścisnęłam za ramię i powiedziałam najciszej jak umiałam.
-Jeśli go tylko tkniesz....... pożałujesz!
-Dobra, wyluzuj piękna.....- nie zdążył dokończyć zdania, bo właśnie tak mocno go walnęłam, że poleciał parę metrów w górę i wylądował 3 metry ode mnie. No to teraz wpadłam. Czemu ja się nie opanowałam?! Przecież wszystkiemu przygląda się Leon!
Diego wstał, otrzepał się i powiedział:
-Do zobaczenia piękna- po czym odszedł
Odwróciłam się w stronę Leona. Chłopak stał przy ławce nadal nie wiedząc co się stało. Podeszłam do niego
-Przepraszam cię. Może już lepiej pójdziemy do domu.
-Yhmm....- tylko to zdołał z siebie wydusić.
Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Gdy byliśmy już pod domem Leon w końcu się odezwał:
-A ciebie nie odprowadzić?
- Nie, mieszkam daleko. Zadzwonię po dziewczyny.
-Okej.
-Leon.... było cudownie. Dziękuję ci za wszystko.
-Nie ma sprawy ale...
-....no właśnie ale możemy zapomnieć o tym gościu ? Jak by to nigdy się nie stało, ok?
-O czym ty mówisz?! Ja tam nikogo nie widziałem.- zażartował.
 Później pocałował mnie w policzek i poszedł do domu, a ja ruszyłam w stronę lasu. Tam zdjęłam szpilki i pobiegłam do domu.


                                                       
                                                                     ~Leon~

 Wszedłem do domu. Violetta jest cudowna ale mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa. To było trochę dziwne gdy ten gość wyleciał parę metrów w górę po tym jak Viola go walnęła. Czy ona jest aż tak silna? A może......? Nie Verdas to by było głupie.



                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej. Czy ktoś jeszcze czyta? Bo dawno nie pisałam. No ale w końcu jest część druga rozdziału. Mam nadzieję, że się spodoba, a swoja opinie proszę napisać z komentarzu.


            13 kwietnia były urodziny Lodo z tej okazji życzę jej wszystkiego naj naj naj lepszego :*

                             






 Jeszcze wykreślanka :



                                       Odpadł numer 15. Który teraz? Ja głosuje, że 3. A Wy?


I jeszcze jedno ogłoszenie zmieniłam tematykę mojego drugiego bloga. Teraz piszę na nim o Jortini i Raurze. Więc serdecznie na niego zapraszam. Mam nadzieję, że się spodoba.
O to link : http://jortiniandraura.blogspot.com/


Pozdrawiam Was Wesołych Świąt i do napisania! :** 


Viola Verdas