czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 17 cz.2

17.Leonetta cz. 2 


  Nasze usta już prawie połączyły się w pocałunku, gdy nagle ktoś nam przerwał. Ktoś kogo nie chciałam już spotkać.......


                                                                ~Violetta~ 



    .......Diego. Odsunęłam się od Leona i spojrzałam na niego ( na Diego).Stał tam z tym swoim chytrym uśmieszkiem, który nie wróżył nic dobrego.
-Czego chcesz?! -warknęłam. Nie zamierzałam być miła.
-Ej no nie tak ostro. Chciałem się tylko przywitać ale chyba w czymś ci przeszkodziłem. Nie zapomniałaś mi kogoś przedstawić?- powiedział wskazując na Leona.
-A czemu to cię interesuje?
-No wiesz byłaś i jeszcze będziesz moją dziewczyną. Muszę wiedzieć takie rzeczy.
-Ha ha! Śmieszny jesteś! Masz jeszcze jakąś nadzieję? No to muszę cię zmartwić, bo dla nas nie ma już żadnych szans!
-Chodzi o niego? Tak?! - wskazał na Leona, który przez ten cały czas stał skołowany i przyglądał się naszej kłótni.- Jeśli chcesz mogę to szybko załatwić.
-Diego!!-wycharczałam przez zęby.
Podbiegłam do niego, ścisnęłam za ramię i powiedziałam najciszej jak umiałam.
-Jeśli go tylko tkniesz....... pożałujesz!
-Dobra, wyluzuj piękna.....- nie zdążył dokończyć zdania, bo właśnie tak mocno go walnęłam, że poleciał parę metrów w górę i wylądował 3 metry ode mnie. No to teraz wpadłam. Czemu ja się nie opanowałam?! Przecież wszystkiemu przygląda się Leon!
Diego wstał, otrzepał się i powiedział:
-Do zobaczenia piękna- po czym odszedł
Odwróciłam się w stronę Leona. Chłopak stał przy ławce nadal nie wiedząc co się stało. Podeszłam do niego
-Przepraszam cię. Może już lepiej pójdziemy do domu.
-Yhmm....- tylko to zdołał z siebie wydusić.
Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Gdy byliśmy już pod domem Leon w końcu się odezwał:
-A ciebie nie odprowadzić?
- Nie, mieszkam daleko. Zadzwonię po dziewczyny.
-Okej.
-Leon.... było cudownie. Dziękuję ci za wszystko.
-Nie ma sprawy ale...
-....no właśnie ale możemy zapomnieć o tym gościu ? Jak by to nigdy się nie stało, ok?
-O czym ty mówisz?! Ja tam nikogo nie widziałem.- zażartował.
 Później pocałował mnie w policzek i poszedł do domu, a ja ruszyłam w stronę lasu. Tam zdjęłam szpilki i pobiegłam do domu.


                                                       
                                                                     ~Leon~

 Wszedłem do domu. Violetta jest cudowna ale mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa. To było trochę dziwne gdy ten gość wyleciał parę metrów w górę po tym jak Viola go walnęła. Czy ona jest aż tak silna? A może......? Nie Verdas to by było głupie.



                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej. Czy ktoś jeszcze czyta? Bo dawno nie pisałam. No ale w końcu jest część druga rozdziału. Mam nadzieję, że się spodoba, a swoja opinie proszę napisać z komentarzu.


            13 kwietnia były urodziny Lodo z tej okazji życzę jej wszystkiego naj naj naj lepszego :*

                             






 Jeszcze wykreślanka :



                                       Odpadł numer 15. Który teraz? Ja głosuje, że 3. A Wy?


I jeszcze jedno ogłoszenie zmieniłam tematykę mojego drugiego bloga. Teraz piszę na nim o Jortini i Raurze. Więc serdecznie na niego zapraszam. Mam nadzieję, że się spodoba.
O to link : http://jortiniandraura.blogspot.com/


Pozdrawiam Was Wesołych Świąt i do napisania! :** 


Viola Verdas 









4 komentarze:

  1. Cudny! Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Arcydzieło <3
    Kocham kocham i jeszcze raz kocham twojego bloga. ;*
    Masz.ogromny talent. Nie mogę doczekać się nexta.
    Tobie też życzę wesołych i rodzinnych świat.
    Oczywiście, że odpada 3!!!!!!!!!!
    Nie wiem czemu tak długo wytrzymała ta para!!!!!! ;*

    OdpowiedzUsuń