czwartek, 25 grudnia 2014

Wesołych Świąt !!!


 Wiem, że trochę spóźnione ale lepiej późno niż wcale. :D
Więc chciałam wszystkim moim czytelnikom życzyć wesołych, ciepłych Świąt spędzonych z rodziną. Abyście mieli jak najmniej smuteczków..... nie wiem co jeszcze. XD Spełnienia marzeń i wszystkiego, wszystkiego najlepszego. :*
Mam nadzieję, że dostaliście fajne prezenty. :D
Pewnie zastanawiacie się gdzie jest rozdział. Rozdziału nie ma jest za to OS ale wyczerpała mi się na niego wena. :( Mam już napisane więcej niż połowę ale nie mogę go skończyć X/.

Tak do tych życzeń dołożę trochę informacji:
1. Zmieniłam nazwę na bloggerze od niedawna nazywam się : Viola Juliettka Verdas
2.Zawieszam bloga o Jortini i Raurze wiem, że tam nic nie piszę :/
3.Założyłam nowego bloga ale on nie będzie z opowiadaniami. Będę tam zamieszczać różne zdjęcia np. ze Zniszcz ten Dziennik lub z różnych gier.
4. 29 listopada były Urodziny naszej kochanej Lau, a 19 grudnia urodziny kochanego Jorge <3
Wszystkiego naj <3



Jeszcze raz życzę Wam Wesołych Święt i do napsiania. :*

Viola Juliettka Verdas



niedziela, 14 grudnia 2014

OS-Leonetta



-Leon.-powiedziała szatynka do siedzącego obok niej chłopaka.
-Tak?
-Kocham cię.-wyznała dziewczyna.
-Ja też cię kocham Violetta.-odpowiedział chłopak po czym złączył ich usta w pocałunku.
Gdy już się od siebie oderwali, Violetta wtuliła się w tors chłopaka. Para siedziała na ławce w parku w milczeniu. Nie potrzebowali rozmowy wystarczyło im, że byli blisko siebie. Dziewczyna pogłaskała chłopaka po policzku.
-Będzie dobrze. Zobaczysz.
-Violetta nie będzie dobrze. Wszystko się rozwala.... Najpierw mój tata, później moja mama, zespół... Dla nikogo nic nie znaczę.
-A ja?
-Tylko ty mi zostałaś.
-I obiecuje, że cię nie opuszczę.-Violetta znów przytuliła chłopaka.
 Zastanawiacie się pewnie o co chodzi. Już śpieszę z wyjaśnieniami. Zacznijmy od początku.
Violetta i Leon mają 17 lat. Mieszkają w Buenos Aires. Chodzą do szkoły muzycznej studia OnBeat. Są parą od roku. Zawsze się wspierają.
Ostatnio w życiu Leona nie układa się najlepiej. Jego tata rozstał się z jego mamą . Wyjechał za granicę. Od tego czasu chłopak nie ma kontaktu ze swoim ojcem. Mężczyzna zachowuje się jakby w ogóle nie miał syna. Jego mama po wyprowadzce swojego męża rzuciła się w wir pracy. Nie ma jej prawie w domu. Nie interesuje się Leonem. Zachowuje się jakby on nie istniał. Chłopak aby wyrwać się chodź na chwile z tej szarej rzeczywistości przesiaduje jak najdłużej w szkole muzycznej, ze swoimi przyjaciółmi i dziewczyną. Tam zapomina o wszystkich problemach. Niestety nie dawno jego koledzy postanowili rozwiązać ich zespół w który on włożył tyle ciężkiej pracy i serca. Leon powoli tracił wszystko co było w jego życiu ważne. Pozostała mu tylko Violetta. Dziewczyna starała się go wspierać i być przy nim przez cały czas.

-Idziemy do mnie?-spytała po dłuższej chwili milczenia.
-Nie chce przeszkadzać....
-Leon przecież wiesz, że nie będziesz przeszkadzał. Chodź.-wstała,złapała go za rękę i pociągnęła w stronę swojego domu. Po 10 minutach marszu stanęli przed drzwiami domu Castillo. Szatynka otworzyła je kluczami po czym weszła do środka pociągając za sobą chłopaka. Już od progu zastała domowników.
-Oooo Violu nareszcie jesteś. Gdzie się podziewałaś? Długo cię nie było. OOo przyprowadziłaś Leonka. Może wam coś ugotować? Na pewno jesteście głodni....
-Olga spokojnie. Daj nam wejść do domu.
-No dobrze, dobrze.
Przeszli do salonu gdzie siedział tata Violetty.
-O hej Violu jak się masz?-pocałował ją w policzek.-Cześć Leon.-zwrócił się do chłopaka podając rękę.
-Dzień dobry.
-Może coś zjecie?-Olga znów zaczęła się dopytywać.
-Jak byś mogła Olguś zrobić nam kanapki.
-Co tylko chcesz moja kruszynko.-uśmiechnęła się gosposia i poszła do kuchni.
-Chodźmy na górę.-powiedziała dziewczyna.
Para weszła po schodach na górę i skierowała się do pokoju Violetty. Było to duże,przyjemne pomieszczenie. Ściany były beżowego koloru. Na nich znajdowały się różne zdjęcia oprawione w ramki. Na środku pokoju stało duże łóżko na którym leżała fioletowa narzuta i dwie też fioletowe poduszki. Na przeciwko łóżka wisiała plazma.Z prawej strony łóżka w jednym z rogów stała gitara, a przy niej keyboard. Przy instrumentach znajdowało się biurko, które stało przed dużym oknem. Natomiast po lewej stronie łóżka wisiały półki z książkami. Znajdowały się tam też drzwi do garderoby. Pokój był jasny i przytulny.
 Leon usiadł na łóżku. Violetta postanowiła trochę poprawić mu humor. Wzięła gitarę do ręki i zaczęła grać melodie do Nuestro Camino. Dziewczyna zaśpiewała pierwsze wersy piosenki. Chłopak dołączył do niej. Stali na środku pomieszczenia patrząc sobie w oczy. Nie zauważyli nawet gosposi, która przyniosła tacę z jedzeniem ani bliźniaczki Violetty wchodzącej do jej pokoju. Gdy zaśpiewali ostatnie słowa piosenki stali tak blisko siebie, że wystarczył jeden ruch aby połączyć ich usta w pocałunku. Tą piękną chwile przerwała im Ally stojąca przy drzwiach.
-Łuchu to było piękne. A teraz co robimy?
-Po pierwsze: Hej Ally, a po drugie :Czemu nam przeszkadzasz??
-No zaprosiłaś Leona myślałam, że obejrzymy jakiś film. Aaa i zapomniałam ci powiedzieć, że przychodzi do mnie Austin.-uśmiechnęła się szeroko.
Viola spojrzała pytająco na Leona.
-To jaki film oglądamy?-spytał się chłopak.
-Ymm...Komedia??-powiedziały razem bliźniaczki.
-Niech wam będzie.

  Wszyscy siedzieli na podłodze wpatrzeni w telewizor. Komedia ( jeżeli można to nazwać komedią) była nudna. Dziewczyny zaczęły przytulać się do chłopaków i odpływać do krainy morfeusza. Leon i Austin położyli je delikatnie na łóżko,przykryli je kołdrą i cichutko wyszli z pokoju aby ich nie obudzić.
  Następnego dnia bliźniaczki obudziły promienie słońca wkradające się przez okno do pokoju. Obie spojrzały na zegarek.
-O nie! Już 7:30!
Obie wyskoczyły z łóżka i pobiegły do łazienek. Po ekspresowych porannych czynnościach, pobiegły do garderoby aby się ubrać. Następnie zbiegły na dół złapały po jednej kromce chleba i wybiegły z domu. Po 10 minutach sprintu dziewczyny były już w studio. Weszły do sali w której miały lekcje. Po niej miały okienko. Violetta postanowiła popracować nad swoją nową piosenką. Stanęła przed keyboard'em i zaczęła na nim grać. Nagle do sali wszedł Alex- chłopak, który się w niej podkochuje i nie może przeżyć tego, że ona kocha innego.
-Hej śliczna.
-Heej??-powiedziała niepewnie.
Brunet nie czekał aż Violetta wygoni go jak zawsze. Podszedł do niej, złapał ją za ręce i wpił się w jej usta. W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł Leon. Chłopak zobaczył jak jego ukochana całuje się z innym, To było dla niego za wiele. Wybiegł z budynku. Szedł przed siebie nie patrząc na nikogo i na nic. Nie wiedział dokąd idzie. Chciał być jak najdalej od studia, od miejsca ,gdzie zdradziła go ostatnia osoba, której ufał. Nagle chłopak poczuł silne uderzenie. Ostatnie co pamiętał to pisk opon, a później ogarnęła go ciemność.
    ~~Parę minut wcześniej~~
Violetta próbowała wyswobodzić się z uścisku lecz na próżno. W końcu wpadła na pomysł. Stanęła obcasem na stopę Alexa, który momentalnie się odsuną.
-Co to miało być?!-wrzasnęła wkurzona dziewczyna.
-Nie mów, że ci się nie podobało.
-Nie nie podobało! Ile razy mam ci mówić, że mam chłopaka?
-A ile razy ja mam mówić, że mnie to nie obchodzi?
-Jesteś największym kretynem jakiego poznałam!-dziewczyna wzięła swoją torebkę i wyszła z klasy.
Skierowała się w stronę szafek gdzie zastała Ally.
-Hej nie widziałaś Leona??
-Parę minut temu widziałam jak wychodzi ze studia.
Violetta zrobiła zdziwioną minę i szybko wyjęła telefon. Wybrała numer chłopaka.
-Nie odbiera.-powiedziała wybierając jeszcze raz jego numer.
Zadzwoniła raz, potem znowu i znowu. Nikt nie odbiera.
-Martwię się o niego. Pójdę zobaczyć czy nie poszedł do domu.
-Pójdę z tobą.
Siostry wyszły z budynku i ruszyły w stronę domu Leona.
Podczas gdy szły Viola wykonała jeszcze dwa telefony do swojego ukochanego ale i teraz nikt nie odebrał. W końcu stanęły przed furtką domu. Ally nacisnęła na dzwonek od domofonu. Nikt nie odpowiada. Po niej czynność powtórzyła Violetta naciskając parę razy na przycisk. Dalej nic. Siostry ruszyły w stronę parku. Nagle zadzwonił telefon Violetty.
-To Leon!-krzyknęła dziewczyna i nacisnęła zieloną słuchawkę.
-Halo Leon?
-Dzień dobry mówi ratownik medyczny z kim rozmawiam?
-Violetta Castilo.-powiedziała blada dziewczyna.-Coś się stało?
-Chłopak miał wypadek i jest w szpitalu...
Dziewczyna nie słuchała dalej. Z słuchawki dobiegał głos mężczyzny. Violetta spojrzała na siostrę i pobiegła w stroną szpitala. Wparowała przez szklane drzwi do budynku. Podeszła do recepcji.
-Dzień dobry gdzie leży Leon Verdas.
Recepcjonistka zmierzyła ją wzrokiem po czym zaczęła szukać na komputerze.
-Nie ma.
-Co jak to nie ma?!
-No nie ma, a teraz przepraszam muszę wyjść.
Viola skierowała się do Ally.
-Co za wredna baba.... ale jak nie ma?
-Może jeszcze go nie zarejestrowali?
Brunetka pomyślała chwilę i skierowała się na piętro gdzie znajdują się sale zabiegowe.
Gdy znalazła się na miejscu w tej samej chwili otworzyły się drzwi, a z sali wywieźli Leona.
-Leon...-wyszeptała Viola.
-Zna go pani?-zapytał lekarz, który przy niej stanął
-Tak... to mój chłopak.
-Ma pani numer do jego rodziców.
-Ym..tak,tak...-powiedziała wyjmując telefon.
-To numer do jego mamy-powiedziała pokazując cyfry na wyświetlaczu- Może nie odebrać. Mało interesuje się synem.
Lekarz poczekał chwilę ale nikt nie odebrał.
-Można wiedzieć co z nim jest?- w końcu spytała dziewczyna.
-Jego stan jest ciężki, na razie tyle mogę powiedzieć.
-A mogła bym go zobaczyć?
-Proszę tędy.-mężczyzna wskazał kierunek.
Po przejściu korytarzy stanęli przed oszklonymi drzwiami.
-Jutro będzie mogła pani wejść.
Dziewczyna pokiwała głową. Spojrzała jeszcze raz na ukochanego i skierowała się w stronę wyjścia.

  Kolejne dni dla Violetty były udręką. Dziewczyna codziennie odwiedzała Leona ale jego stan wcale się nie polepszał. Lecz ona nadal wierzyła.


   Dzień zapowiadał się spokojnie. Violetta jak co dzień poszła odwiedzić Leona. Weszła do sali gdzie zastała mamę chłopaka. Zdziwiła się, do tej pory kobieta tylko raz odwiedziła swojego syna.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.-westchnęła kobieta po czym wstała i wyszła z sali.
Brunetka usiadła obok łóżka. Spojrzała na wciąż nie ruchomą twarz chłopaka. Nagle z monitora obok dobiegł donośny pisk, a na nim pojawiła się ciągła kreska. Pielęgniarka, która była w sali wybiegła z niej po czym wbiegła z grupą lekarzy, którzy wygonili Violettę z sali. Oszołomiona nie wiedziała co się właśnie stało. Zamurowana patrzyła wprost.
-Violuś coś się stało?-spytała Ally, która dopiero przyszła.
Nie usłyszała odpowiedzi. Z sali wyszli lekarze.
-Nie...-wyszeptała Viola i wbiegła do sali.-Nie!! Dlaczego go nie ratujecie!!-wrzeszczała.
Widząc, że nikt jej nie słucha zaczęła sama reanimować chłopaka. Nie zwracała uwagi na lekarzy ani na swoją siostrę. Cały czas walczyła, walczyła o niego. Do sali weszła pani Verdas spojrzała na brunetkę, która spojrzała jej w oczy. Kobieta pokręciła głową i wyszła z sali. Violetcie powoli zaczynały szklić się oczy. Skapywały na policzki bruneta. Ally złapała ją za razmię.
-Viola... on nie żyje...
Dziewczyna stanęła po czym opadła bezsilnie i zaczęła płakać. Wtuliła się w tors chłopaka i płakała.
Violetta czuła jakby jej serce przebiło milion szpilek. Nie mogła się pogodzić z myślą, że już nigdy nie usłyszy jego głosu, nie poczuje smaku jego ust, że... już z nim nie zaśpiewa.
-Kocham cię...-wyszeptała.
Nagle do uszu dziewczyny doszło nie równomierne pikanie. Spojrzała na monitor. Linia znów nie była  równa. Spojrzała na Leona, który otworzył oczy. Nie mogła w to uwierzyć.
-On żyje...żyje.-krzyczała w myślach.
-Co się dzieje?-wychrypiał chłopak.
-Już nic nigdy nas nie rozdzieli.-powiedziała Violetta i przytuliła się do niego.


~~Trzy miesiące później~~

     Violetta i Leon skończyli 18 lat. Tata dziewczyny kupił jej dom w którym zamieszkała ze swoim ukochanym. Brunetka właśnie szykuje się na wyjście z Leonem. Nie wie, że ten wieczór zapamięta do końca życia. Dlaczego? Chłopak  ma ją dziś poprosić o rękę, a wtedy już nic ich nie rozdzieli.....


        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No hej. Jaką ja mam dziś wenę. :D Byłam zdziwiona gdy pod dzisiejszym rozdziałem były dwa komentarze. Było mi bardzo miło gdy zobaczyła, że ktoś jeszcze czeka na moje wypociny. :)
Stwierdziłam, że jak mi tak dobrze idzie to dokończę ten Os, który zaczęłam rok temu. XD
Dedykuję go wszystkim, którzy ze mną zostali. Mam nadzieję, że się spodoba.
Miłego czytania,dobranoc i do napisania. :*



Viola Juliettka Verdas 















To już rok :)

A więc 7 grudnia miną rok odkąd założyłam bloga! Nie wierze, że tyle już tu jestem.  Wszystkim którzy czytają i komentują bloga bardzo dziękuję . :* Gdyby nie Wy ten blog by nie istniał.
A więc na blogu jest:
-15 680 wyświetleń 
-373 komentarze
-50 postów plus ten
-2 obserwatorów (wiem, że nie za dużo ale i tak dziękuje :*)

 Jeszcze raz bardzo Wam za to dziękuję. Oby tak dalej. :)




Wiem, że ostatnio  nie pisze ale w szkole mam prawie codziennie, a to jakiś sprawdzian, kartkówkę, odpowiedź... Ehh.... Ale niedługo święta!!!!  Jeśli mama mnie zbyt nie wykorzysta XD to częściej będę dodawać rozdziały. :)

Zapraszam Was na moje blogi :
Jortini and Raura -----> KLIK
Miłość to wszystko co mamy- Leonetta i Auslly -----> KLIK
Oraz na bloga mojej przyjaciółki:
KLIK
Nie jest on związany z Violettą ani Austinem i Ally. Jest on bardziej dla fanów piłki nożnej. Więc jeśli tu takich mamy (tak wiem nadużywam słowa więc XD) to serdecznie ich zapraszam. :)

To by było na tyle. Planuje jeszcze napisać dziś Os-a ale nie wiem czy mi to wyjdzie, bo musze jeszcze nauczyć się na sprawdzian z fizyki i kartkówkę z chemii.
Do napisania. Buziaczki :* papa :*


Viola Verdas 





niedziela, 16 listopada 2014

Ulubieniec tygodnia



 Tak na początek piszę: wczoraj opublikowałam rozdział 23 ~na który serdecznie zapraszam ------> KLIK 
Pod rozdziałem w notce napisałam, że będzie on podzielony na dwie części ale zmieniłam zdanie i nie będę go dzielić. ;)


   Po za tym 8 listopada były urodziny Rikela <3  Najlepszego Rikuś <3

 




    


Stwierdziłam, że ulubieńca tygodnia będę dodawać jak tam będę miała czas. W ogóle to piszcie co o tym sądzicie czy Wam się podoba. :)




No dobra ulubieńcem tygodnia jeeeest 
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Moja podusia z Leonettką <3 <3 <3
Kupiłam ją już dawno ale teraz wstawiam na ulubieńca tygodnia <3

No dobra papatki :* Do napisania :*



Viola Verdas
 


sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 23

23.Leonetta




                                                            ~Violetta~                                               


  Minął tydzień, a Ally nadal nie zmieniła zdania. Przekonuje nas wszystkich, że przyjaźń z Austinem to najlepsze rozwiązanie. Przecież ona okłamuje samą siebie!!! Myśli, że  nie widzę jak przygląda się na przerwach blondynowi? Widać, że tęskni za nim ale co zrobić?? Nie chce nas w ogóle słuchać. Jak się uprze to szybko zdania nie zmieni. 
 Rozmyślałam o tej całej sytuacji siedząc na ławce przed studiem gdy nagle ktoś pocałował mnie w policzek.
-Hej kochanie.- powiedział Leon siadając przy mnie.
-Hej.-uśmiechnęłam się blado.
-Coś się stało?- zaniepokoił się.
-Nie.
-A jednak??
-Po prostu nie mogę dłużej patrzeć na to jak Ally cierpi. Tęskni za Austinem. Widzę to po jej oczach. Ale nie wiem co zrobić  żeby zmieniła zdanie. 
-Spokojnie. Na pewno jej  przejdzie.- uspokoił mnie chłopak, a później przytulił.
-Idziemy na zajęcia?
-Tak chodźmy.
Wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę sali lekcyjnej.
  Po zajęciach z Beto wyszłam z sali i mnie zamurowało. Przy szafkach stała Ally z jakimś chłopakiem. Rozmawiali tak jakby znali się z parę lat. Nie wiem co powiedzieć. Przed lekcjami była przygnębiona, a teraz jest uśmiechnięta od ucha do ucha. Super, że się rozpogodziła ale co to jest za chłopak??? Poczekam aż odejdzie.
  ~5 minut później~
Nareszcie!! Ile można gadać?! Podeszłam do brunetki.
-Hej. Co tam??
-A nic wszystko w porządku.-odpowiedziała wyjmując coś z szafki.
-Co to za chłopak?- walnęłam prosto z mostu.
-A po co ci to?
-A tak się pytam. Wcześniej nie widziałam, żebyś z nim rozmawiała.
-Bo go dopiero poznałam. Nazywa się Alex. Wpadliśmy niechcący na siebie i tak zaczęliśmy gadać. Okazało się, ze mamy ze sobą dużo wspólnego...
-ŻE CO??!!
-O co chodzi?
-Nie za wcześnie na nowego chłopaka.
-Proszę co??!!
-No nie dawno zerwałaś z Austinem, a teraz już masz nowego.
-CO??? To znajomy nikt więcej. Ah ty i te twoje domysły. Sory muszę iść. I pamiętaj, że to tylko znajomy.-powiedziała po czym mnie minęła i ruszyła w stronę pomieszczenia z pianinem.
Nie podoba mi się ta sytuacja. Dobra lecę na zajęcia.



 ~Po lekcjach~

  Reszta lekcji minęła w miarę szybko. Szłam z Ally i Naty przez park w kierunku naszego samochodu.
-Naty skąd masz tą bransoletkę?-spytałam.
-Od Maxiego. -powiedziała uśmiechnięta.
-Śliczna.











-Violetta zobacz!-krzyknęła nagle Ally i pokazała na drugi koniec parku.
Stał tam Leon i Diego. Pobiegłam w tamtą stronę. Znalazłam się tam po paru sekundach.
-Hej. Czego chcesz?-spytałam Diego gdy stałam już przy moim chłopaku.
-No hej Violetta. Pięknie dziś wyglądasz.
-Nie czaruj tylko odpowiedz na pytanie.- w tym momencie zauważyłam, że Leon jakoś dziwnie się na mnie patrzy.
-Albo wiesz nie ważne, lepiej idź stąd.
-Później dokończymy rozmowę. Bay piękna.-mrugnął do mnie i odszedł.
-Co on od ciebie chciał?
-Nie ważne.
-Leon on nie przychodzi do ludzi tak, żeby sobie normalnie porozmawiać. Na pewno coś chciał. Powiesz mi? Proszę.
-Mówił, że będzie lepiej, żebym cie zostawił, bo inaczej pożałuje i tak dalej....
-A to kretyn.-mruknęłam pod nosem-Nie słuchaj go.
-Nie zamierzam.-uśmiechnął się po czym przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
Kocham go jak nie wiem. Ten jego uśmiech, smak jego ust, po prostu wszystko. Mogło bu to trwać dłużej ale moje kochane przyjaciółki postanowiły to przerwać.
-Oooooooooooo. Ale koniec tego dobrego Violka musimy jechać do domu.
-No dobra. To pa.-pocałowałam Leona w policzek-I uważaj na siebie.
-Okej. Ty też.
Rozeszliśmy się w swoje strony.
 Po powrocie do domu zastałam Fede jedzącego żelki. Nie wiedzieć czemu coś mnie skusiło, żeby zjeść parę tych słodyczy. Zaczęło się na jednym, a skończyło na całej paczce. I się zaczęło. Latałam po całym domu z Fede. Rzucaliśmy się poduszkami, skakaliśmy po kanapie, zbiliśmy przy okazji parę wazonów i ulubione perfumy Ally za co dostaliśmy mega ochrzan.
 Po fazie głupawki usiedliśmy wszyscy przed telewizorem i włączyliśmy film pod tytułem " Piraci z Karaibów". Gdy oglądaliśmy nagle ktoś zadzwonił do drzwi...



                                             ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej sory za nieobecność. Wiecie szkoła, a do tego mam problemy rodzinne i w ogóle. :/
Rozdział wyszedł mi taki, taki jakiś nijaki :/ nwm.
Znowu dziele rozdział na dwie części ale to dla tego, że później odbędzie się istotna akcja i chcę wprowadzić takie napięcie XD a po za tym zaraz idę oglądać "Piratów z Karaibów" więc się spieszę.
Co do moich innych blogów to nad rozdziałem do trzeciego bloga pomyślę, a mój drugi blog narazie zawieszam.
Więc to tyle piszcie komy bo ostatnio ich coś mało i do napisania :*


Viola Verdas






poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 22 + ulubieniec tygodnia

22.Auslly



~Ally~


  Weszłam do studia. Po chwili przy mnie stał już Maxi.
-To kiedy im pokażemy??- pytał z niecierpliwością.
-Maxi. Spokojnie. Za chwile są lekcje. Możemy im pokazać po zajęciach tanecznych.
-Okeeeej...-powiedział i poszedł się przebrać.
Yhhh... teraz dwie godziny z Gregoriem... Brrrr... Na samą myśl nie chce mi się wchodzić do sali. Gregorio cały czas krzyczy i wytyka wszystkim ich niedociągnięcia. No dobra prawie wszystkim. ma on "pupilka" i jest nim Ludmiła. Cały czas ją chwali i karze nam brać z niej przykład. Może w tańcu... ale nie w życiu codziennym. Ludmiła jest dla wszystkich wredna, samolubna i uważa się za wielką gwiazdę ,którą nie jest. Jestem pewna na tysiąc procent, że to ona popchnęła mnie i Maxiego na siebie. Właśnie! Maxi oglądał nagranie! Na pewno wie kto to zrobił. Zapytam się go później.
Wyszłam z szatni i skierowałam się w stronę sali tanecznej. Zauważyłam, że Maxi stoi pod oknem. Już miałam się go zapytać gdy do sali wszedł Gregorio i powiedział:
-Proszę się ustawić. Będziemy ćwiczyć układ, którego uczyliśmy się na poprzedniej lekcji.
Wszyscy stanęli na swoich miejscach.
-I raz, dwa, trzy...-zaczął liczyć nauczyciel po czym rzucił piłeczką, a w sali rozbrzmiała muzyka.
-Psst... Maxi.-szepnęłam.
-Co?-spytał się również szeptem.
-Oglądałeś to nagranie??
-Tak, a co? (jak Olaf z Krainy Lodu XD~od autora)
-Czyli wiesz kto nas.....-w tej chwili zahaczyłam o czyjąś nogę i się przewróciłam.
Wszyscy przestali tańczyć i spojrzeli się na mnie.
-Czy nic pani nie jest panno Ally?- spytał się Gregorio.
-Nie, nie...-powiedziałam lekko speszona.
-To proszę wstać i nie robić więcej takich cyrków!-krzyknął na mnie.
Ja posłusznie wstałam i ustawiłam się na miejsce.
-Możemy kontynuować? -spytał patrząc na mnie.
Ja tylko pokiwałam głową. Muszę poczekać z tym pytaniem do końca zajęć.

    Po dwóch godzinach wrzasków Gregoria w końcu wyszliśmy z sali. Ja oczywiście jak tylko się przebrałam popędziłam szukać Maximiliana. Stał przy szafkach.
-To powiedz mi teraz kto to był??
-Ale kto??
-Święty Mikołaj wiesz!! Ten kto nas na siebie popchnął!!
-Aaaaa o to chodzi....
-Beeeeee... NO GADAJ!!!
-Ok, ok nie spinaj się. Była to Ludmiła.
-Yhhh. Jak ją znajdę to nie ręczę za siebie!!
-Dobra chodź musimy im to pokazać.
-Ok.
Poszliśmy do sali z instrumentami i czekaliśmy aż Leon i Violetta przyprowadzą Naty i Austina. Po około pięciu minutach sprowadzili ich do sali.
-Po co tu przyszliśmy?- spytał się Austin.
-Chcemy wam pokazać filmik który udowodni, że to co mówimy jest prawdą.-powiedział Maxi po czym włączył film.
Było wyraźnie widać jak Ludmiła zakrada się za nami po czym popycha nas na siebie i chowa się za ławkami.
-Teraz mi wierzysz?-spojrzałam na Austina. Widać, że był speszony.
Patrzyłam tak na niego i zastanawiałam się kiedy się do mnie odezwie. Naty i Maxi już od paru minut przytulali się. W końcu podszedł:
-Ally..... przepraszam cię. Powinienem ci ufać.Wybaczysz mi??
-Jasne.-uśmiechnęłam się.
-To co dalej jesteśmy razem???-spytał.
-Wiesz... powinniśmy trochę odpocząć..........Przyjaźń?

                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejo. W końcu!!! Napisałam rozdział!! Męczyłam się, żeby coś wymyślić iiiiiii....... jest!! Coś dało mi wenę.... Zaraz dowiecie się co XD

Ulubieniec tygodnia:
Postanowiłam dodać takie cuś. Będę w każdy piątek (dzisiaj wyjątkowo w poniedziałek) dodawać zdjęcia jakiś  rzeczy z mojego otoczenia XD, które będą ulubieńcami tygodnia :p
I dzisiaj ulubieńcem tygodnia są:
CUKIERKI czekoladowo-miętowe które dały mi wenę na pisanie rozdziału i które ubóstwiam!!! :p
 
 
Jeszcze parę  ogłoszeń:
5 października były urodziny Mercedes Lambre więc życzę jej wszystkiego najlepszego :*

I dowiedziałam się MEGA MEGA MEGA rzeczy mianowicie to, że R5 <3 wystąpi w odcinku Violetty!!! Marzenia się spełniają!!! <3

I ostatnie ogłoszenie mianowicie założyłam trzeciego bloga oto link --------> KLIK
Serdecznie zapraszam. :*

Papatki do zobaczenia (jak przeżyję XD) ponieważ po opublikowaniu tego rozdziału mogę nie przeżyć XD
Ale jakby co to do napisania :*





Viola Verdas







                                             

piątek, 3 października 2014

Post organizacyjny

Nie to nie rozdział XD Ale też opowiadanie... Ostatnio wziął mi się pomysł na opowaidanie na nowego bloga. Tak wiem kolejny blog.... To moze najpierw przeczytajcie opowiadanie...:





                                              ~LEON~


-Pytam się ostatni raz! Gdzie jest Jednostka Specjalna?!- kolejny raz zadano mi pytanie.
-Nie wiem.-kolejny raz odpowiedziałem.
Kolejny raz poczułem przeszywający ból w mojej prawej ręce. Na mojej twarzy znów pojawił się grymas bólu, a z moich ust wydobył się cichy jęk.
-Powiesz czy nie?!- wydarł się na mnie mężczyzna ubrany w ciemny długi płaszcz.
Milczałem... Mężczyzna kolejny raz mnie spoliczkował, a później wyją z ręki urządzenie które zadawało mi ból.
-Zabrać go!-rzucił do strażników.
Ci kazali mi wstać i wyprowadzili mnie z pomieszczenia. Kolejny raz szedłem tym samym korytarzem. Stanęliśmy przed celą. Jeden ze strażników otworzył ją po czym wepchnął mnie do środka. Bezsilnie opadłem na ziemię. Oparłem się o ścianę i złapałem się za rękę. Znów w tej klatce. Może zacznę od początku...
      Nazywam się Leon Verdas. Mam 17 lat. Pochodzę z planety Dellas. Moi rodzice zginęli gdy zaczęła się wojna... Tak trwa wojna pomiędzy planetami...
Ale nie wszystkie planety są wrogo nastawione. Chodzi tu o planetę Ordon..., a właściwie o jej władcę Sarumana. (tak wzięłam imię z Władcy Pierścieni XD~ od autora) Saruman zapragnął być królem całego wszechświata. I tak zaczęła się wojna. Niektóre planety przyłączyły się do niego. Moi rodzice zginęli na początku wojny, a ja wstąpiłem do armii. Miałem za zadanie dowiedzieć się o kolejnych zamiarach Sarumana. Udało mi się przedostać na statek wroga i podsłuchać jakie mają plany. Wtedy zobaczyłem coś co mnie kompletnie zamurowało. Była to potężna maszyna. Wyglądała jak laser. Gdy próbowałem się wydostać ze statku coś poszło nie tak i wpadłem w ręce wroga. Siedzę tu od dwóch dni, a czuję jakbym siedział tu wieczność! Codziennie mnie przesłuchują i zadają w kółko to samo pytanie- "Gdzie jest jednostka specjalna?". Uważają, że jestem członkiem tej grupy, a ja nawet nie wiem kto to jest. Ogółem jestem w dziurze i nie wiem jak się wydostać.
    Usłyszałem kroki na korytarzu. Podniosłem głowę z nadzieją, że przyniosą wieczorną porcję jedzenia (kawałek chleba i woda). Niestety byli to straże z kolejnym więźniem. tym razem była to dziewczyna. Miała długie czarne włosy,a na głowie związaną czerwoną kokardkę Była uprana w długie ciemne spodnie i białą bluzkę na krótki rękaw. Szła ze spuszczoną głową. Straże stanęli przed celą, która znajdowała się na przeciwko mojej. Wepchnęli ją do niej i wpisali kod.
-Pilnuj jej dobrze. To dziewczyna z Jednostki Specjalnej.-powiedział jeden. Drugi tylko skinął głową, a tamten odszedł.
Teraz spojrzałem na twarz dziewczyny. Była blada. Miała piękne oczy, które spoglądały zza długich rzęs. Na jej twarzy panował niepokój i strach. Nagle spojrzała się na mnie. Widząc, że się jej przyglądam uśmiechnęła się blado. Odwzajemniłem jej gest.


~2 godziny później~


 Obudził mnie nagły huk. Otworzyłem oczy. Nadal byłem oparty o ścianę. Złapałem się za rękę. Znów zabolała. Na korytarzu było słychać odgłosy walki. Chciałem wstać i zobaczyć co się tam dzieje lecz nie miałem siły aby się podnieść. Spojrzałem na czarnowłosą dziewczynę. Uśmiechała się. Bardzo mnie to zdziwiło. Znów usłyszałem huk, a zza ściany wyłoniła się grupka ludzi...


Każdego kto to przeczytał proszę o pozostawienie opinii w komentarzu.

I znowu opcje XD:
 Jeśli spodobał wam się pierwszy rozdział to:
a) Stworzyć nowego trzeciego bloga
b) Zmienić  opowiadanie na blogu o Jortini i Raurze
c) Usunąć o Jortini i Raurze, a stworzyć z tym opowiadaniem
A jeśli komuś się nie spodobało:
d) Nie kontynuować dalej tego opowiadania

Więc jeszcze raz proszę o pozostawienie opinii w komentarzu.
Rozdział przyznam się nie jest napisany i nie wiem czy go napiszę przez weekend, bo muszę nadrobić lekcję.
No dobrze do napisania. Dobrej nocy. papapapapa :*




Viola Verdas