czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 18

18.Naxi

 

                                  ~Naty~

 
Dzisiaj Maxi poprosił mnie o spotkanie w parku. Powiedział, że ma mi coś ważnego do powiedzenia. Bardzo mnie to nurtuje. Co on chce mi powiedzieć? No nic. Dowiem się gdy tam dojadę.
  Weszłam do mojej garderoby i wybrałam taki strój:


Później zrobiłam sobie delikatny makijaż i ruszyłam w stronę mojego samochodu.





                                                                      ~Maxi~
     Poprosiłem Naty aby spotkała się dzisiaj ze mną. Chcę jej wyznać miłość ale strasznie się boję. A co jeśli mi odmówi i nasza przyjaźń legnie w gruzach? Mam mętlik w głowie.... Ufff...... Spokojnie Maxi. Będzie dobrze. Ok idzie Naty. Dobra raz się żyje.


                                                                       ~Naty~

-Hej- przywitałam się gdy byłam już blisko Maxiego.
-Cześć Naty!-podszedł chłopak i pocałował mnie w policzek-Idziemy się przejść?
-Jasne.
 Chodziliśmy po mieście. Maxi zabrał mnie na lody ,później poszliśmy do wesołego miasteczka. Byliśmy chyba na wszystkich możliwych karuzelach.
Po skończonej zabawie wróciliśmy do parku i usiedliśmy na ławkę. Spojrzałam na Maxiego . Chłopak miał spuszczoną głowę i uporczywie patrzył w swoje buty. W końcu się odezwał i spojrzał na mnie.
-Naty...
-Słucham?
-Ymmmm.....noo ten.....od czego by tu zacząć...eh...-nie mógł się wysłowić.
-Tak?- przybliżyłam się do niego i w tej samej chwili ktoś nas na siebie popchnął, a nasze usta połączyły się w pocałunku. Szybko się od siebie oderwaliśmy i spojrzeliśmy kto nas popchnął. Oczywiście byli to :
nasza kochana Leonetta i kochana Auslly.
-No powiedz jej.- usłyszałam szept Austina.
-Naty? Kocham cię. Będziesz moją dziewczyną?- spytał chłopak.
Zaniemówiłam. Maxi patrzył na mnie z niepewnością.
-T...TAK!!!- krzyknęłam uradowana i złączyłam  ponownie nasze usta w pocałunku, a nasi przyjaciele zaczęli nam bić brawo.


                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej. na początek: Jeśli to ktoś przeczytał to proszę o pozostawienie komentarza obojętnie może być nawet taka buźka: :). Chcę sprawdzić ile osób czyta jeszcze bloga, ponieważ dawno nie pisałam z powodu(przyznam się bez bicia) z powodu choroby o nazwie Leń.
Wybaczcie proszę postaram się zmienić.
Przepraszam Was też za ten krótki i beznadziejny rozdział ale nie miałam innego pomysłu na napisanie o złączeniu Naxi.  Jeśli komuś się jednak rozdział podobał to się cieszę.
A teraz moja inteligencja: tja... na najbliższe rozdziały nie mam pomysłu ale na rozdziały które będą dalej to tak. Dobra napisałam rozdział który będzie dopiero po tym jak Leon dowie się, że Viola jest wampirem ( wydało się XD)
Dobra nie będę Was zanudzać już dłużej, a więc do napisania! :*

Ps. Jeszcze jedno pytanie czy ktoś czyta rozdziały o Naxi? Proszę napisać w komentarzu:
a.Ma zostać tak jak jest.(czyli Leonetta , Naxi, Auslly)
b.Zmienić Naxi na kogoś innego
c.Pisać tylko o Leonetcie i Auslly
Oczywiście nie mam nic do Naxi ale nie mam pomysłów na rozdziały z nimi.
Ps.2 oczywiście Naxi będzie nadal pojawiać się w opowiadaniach ale nie będzie opisywane z ich pespektywy. ;P (jeśli wybierzecie opcję b lub c)

Viola Verdas

                                       

piątek, 9 maja 2014

OS

Nie to nie rozdział ale OS! Sory ale nie owijając w bawełnę mam lenia i nie chce mi się napisać rozdziału. Wszystkich bardzo za to przepraszam. :* Za to proszę OS tylko proszę bez hejtów to mój pierwszy. :3




   W Buenos Aires mieszkała pewna dziewczyna. Na imię jej było Violetta. Miała kochających rodziców, wiernych przyjaciół oraz wielki talent muzyczny.Chodziła do szkoły muzycznej Studio Oo Beat. gdy skończyła 18 lat postanowiła kupić sobie dom za własne pieniądze, które oszczędzała prawie przez całe swoje życie. Oglądała wiele domów ale w końcu znalazła sobie ten wymarzony. Nie był za duży, miał piękny ogród i do tego był nie zbyt tani. i tak Violetta stała się właścicielką domu nr 13 na ulicy Wronowskiego. Niestety nie znała strasznej historii tego domu, która doprowadziła do tragedii.....
    Violetta wstała, wykonała poranne czynności, ubrała się, zjadła śniadanie i poszła do szkoły. Gdy tylko weszła do szkoły zobaczyła swoich przyjaciół na korytarzu.
-Hej wszystkim!- przywitała się.
Nooo heeej! To co? Wbijamy dzisiaj na chatę do Violki?- spytała Fran.
-Tak!- odpowiedzieli chórem przyjaciele.
-Okej, okej. Zapraszam wszystkich!- powiedziała- ale po szkole. Chodźcie teraz na lekcje.
      Po skończonych zajęciach, wszyscy poszli do domu Violi. Gdy byli już pod budynkiem nagle Andres krzykną:
-AAAA!- wrzasnął.
-Co się stało Andres?- spytała Cami.
-To tu mieszkasz Violetta?- spytał przerażony.
-Tak. A co?
-Mieszkasz w nawiedzonym domu!!!
Wszyscy przyjaciele spojrzeli się na niego ze zdziwieniem, a później wybuchnęli śmiechem.
-Z czego się śmiejecie?- spytał zdezorientowany chłopak.
-Andres jak zwykle jesteś zabawny!
-Ale ja mówię prawdę! Zginęło tu 3 ludzi w niewyjaśnionych okolicznościach.
-Tia, a ja widziałam wróżkę.- powiedziała Francesca wchodząc do domu.
-Jak mi nie wierzycie to sami zobaczcie.- powiedział i podał im komórkę z otwartą jakąś stroną.
-Kolejna tragedia w domu nr 13 na ulicy Wronowskiego w Buenos Aires.- zaczął czytać na głos Marco- Już 3 osoba zginęła w tym domu w nie wyjaśnionych okolicznościach. Żadne poszlaki nie wskazują na samobójstwo ani na ślady włamania. Jak mówi legenda mężczyzna, który był pierwszym właścicielem tego domu popełnił samobójstwo, ponieważ w przed dzień jego ślubu jego narzeczona miała wypadek samochodowy i zginęła na miejscu. Podobno jego duch jest w tym domu i ten kto tu zamieszka, a jest zakochany spotka go.....
-Dość!- wrzasnęła Violetta.- To jakieś bajki jasne?!
-Tak Andres to bzdura przecież duchy nie istnieją.
-No dobra ale nie zmienia to faktu, ze zginęły tu 3 osoby.
-Z którego to roku?- spytała Viola.
-2008
-Dziwne jak go kupowałam nikt mi o tym nie powiedział.
-To proste nikt go nie chciał kupić. Gdyby ci powiedzieli na pewno był go nie kupiła.
-Violetta stała osłupiona. Nie wiedziała co powiedzieć
-Viola wszystko Ok?- spytał Leon.
- Nie nic nie jest Ok ! Właśnie się dowiedziałam, że w moim domu.....
-Spokojnie to było dawno tak. Skąd mogłaś wiedzieć.- Leon podszedł do dziewczyny, a ona mocno go przytuliła. Leon był jej najlepszym przyjacielem, lecz od pewnego czasu skrywała do niego pewne uczucie. Z  Leonem znała się od dzieciństwa. Byli nie rozłączni. Violetta chciała mu powiedzieć, że coś do niego czuje lecz bała się. Bała się, że on nie odwzajemnia jej uczuć. Lecz była by bardzo zaskoczona gdyby dowiedziała się, ze chłopak też coś do niej czuje...
- Dobra Viola nie przejmuj się to było dawno i nie prawda.
-Okej.
   Przyjaciele zaczęli rozmawiać, bawić się, wygłupiać i zapomnieli o całej sprawie.
-Pójdę po sok, bo ten się skończył.- powiedziała Viola idąc do kuchni.
Gdy weszła do kuchni z jej ust wydobył się krzyk.
- Co się stało?!- zapytał przerażony Leon wpadając do kuchni.
Violetta stała i patrzyła się na wielki,czerwony napis na szawce: WIDZĘ CIĘ
Wszyscy przyjaciele stali w kuchni i patrzyli na wielki napis gdy nagle Maxi zaczął się śmiać.
-Maxi?! Czy masz nam coś do powiedzenia?- spytała Ludmi.
-Tak...... NABRAŁEM WAS!- krzyknął przez śmiech.
-No no nie ładnie tak.-powiedzieli wszyscy znajomi.
Chłopak spojrzał się na nich z przerażeniem i szykował się już do ucieczki gdy wszyscy zaczęli się śmiać.
   Wszyscy zostali jeszcze do 20:00, a później poszli do domu.
-Hehe... nawiedzony dom czego to Andres nie wymyśli.-powiedziała Violetta do siebie kładąc się do łóżka.
Dziewczyna poczytała jeszcze książkę, a później wyłączyła lampkę i zapadła w sen.
W nocy obudził dziewczynę jakiś szelest otworzyła oczy i zobaczyła jakiś zarys ciemnej postaci.
-Aaaaa!- wrzasnęła dziewczyna włączając światło. W tej chwili zjawa jak by się rozmyła ale na ścianie widniała wielka litera U. Violetta nie myśląc długo złapała swój telefon i wybiegła na dwór. Po jej policzkach spływały łzy. Chciała do kogoś zadzwonić ale nie wiedziała do kogo. Do rodziców- nie bo pomyślą, że to pretekst aby wrócić do domu. W końcu zadzwoniła do Leona:
-Halo.-powiedział zaspanym głosem chłopak.
-Leon błagam przyjdź, ja się boję. Widziałam  go!
-Viola spokojnie. Kogo widziałaś?
-Widziałam jakiś zarys jakby człowieka, a jak włączyłam światło była tylko wielka litera ...
-Spokojnie zaraz tam przyjadę. Nigdzie się nie ruszaj.
   Viola siedziała przed domem, a nawet przed płotem, ponieważ bała się siedzieć na terytorium domu.
Leon zajechał pod dom Violi zastał ją zalaną łzami, opartą o płot.
-Violetta. Co się dzieje?
- Tam ktoś jest Leon! Widziałam! I nie mów mi, że to się mi przyśniło1 Widziałam na prawdę!
-Spokojnie. Wierzę ci. Chodź pokarzesz mi gdzie go widziałaś.
Weszli do środka, Violetta od razu włączyła światło. Weszli do jej pokoju a tam widniał już cały wielki napis: UWAGA
-Tu była tylko litera U!
- Spokojnie chodź wyjdziemy stąd.
Schodzili już po schodach gdy Violetta nagle zawróciła:
-Poczekaj muszę coś wziąć.-powiedziała i wbiegła na górę.
-Aaaa!- chłopak usłyszał krzyk dziewczyny.
-Violetta!?- krzyknął przerażony i popędził na górę.
Wszedł do jej pokoju, a tam ujrzał jej delikatne ciało przebite sztyletem. Przy niej stała jakaś zjawa trzymająca narzędzie. Leon zdążył na nią spojrzeć, a już zniknęłóa w ciemnościach.
-Violetta!- chłopak podbiegł do dziewczyny.
-Leon.....- powiedziała słabym głosem dziewczyna.
-Violetto...proszę wytrzymaj... zaraz zadzwonię do szpitala...- głos chłopaka się łamał, a jego oczy momentalnie się zaszkliły.
-Nie Leon... to już koniec....bądź szczęśliwy....dobrze?
-Nie, nigdy nie będę szczęśliwy bez ciebie. Ja cie kocham .....rozumiesz?
-Ja też cię kocham...-spojrzała na chłopaka, który w tym samym czasie wyjął scyzoryk.
-Nie Leon!...-Violetta próbowała go zatrzymać lecz była zbyt słaba. Chłopak zrobił dwa mocne cięcia i upadł na podłogę obok niej.
-Leon....
Chłopak ostatkiem sił przybliżył się do Violetty i złączył ich usta w delikatnym, jedynym i ostatnim pocałunku...




                                                                          ***


I jak się podoba? 
Spróbuję napisać jakoś ten rozdział. 
oki pozdrawiam! :*
ps. zapraszam na mojego drugiego bloga ------- KLIK
 


Viola Verdas

czwartek, 24 kwietnia 2014

Wykreślanka











                                      Odpadła 8. A teraz? Może 13? XD Nie żarcik. :P 1?




Viola Verdas 
 

niedziela, 20 kwietnia 2014

:*









Wszystkim moim czytelnikom życzę Wesołych Świąt i mokrego poniedziałku! :*

 Życzenia skromne ale są. 

                                Proszę dalsza część wykreślanki. Odpadł numer 3. A teraz? Może 8?


A dla wszystkich którzy mają dzisiaj smuteczki:
śmieszne obrazki :*




 


ps. zapraszam na mojego drugiego bloga LINK



 Viola Verdas

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 17 cz.2

17.Leonetta cz. 2 


  Nasze usta już prawie połączyły się w pocałunku, gdy nagle ktoś nam przerwał. Ktoś kogo nie chciałam już spotkać.......


                                                                ~Violetta~ 



    .......Diego. Odsunęłam się od Leona i spojrzałam na niego ( na Diego).Stał tam z tym swoim chytrym uśmieszkiem, który nie wróżył nic dobrego.
-Czego chcesz?! -warknęłam. Nie zamierzałam być miła.
-Ej no nie tak ostro. Chciałem się tylko przywitać ale chyba w czymś ci przeszkodziłem. Nie zapomniałaś mi kogoś przedstawić?- powiedział wskazując na Leona.
-A czemu to cię interesuje?
-No wiesz byłaś i jeszcze będziesz moją dziewczyną. Muszę wiedzieć takie rzeczy.
-Ha ha! Śmieszny jesteś! Masz jeszcze jakąś nadzieję? No to muszę cię zmartwić, bo dla nas nie ma już żadnych szans!
-Chodzi o niego? Tak?! - wskazał na Leona, który przez ten cały czas stał skołowany i przyglądał się naszej kłótni.- Jeśli chcesz mogę to szybko załatwić.
-Diego!!-wycharczałam przez zęby.
Podbiegłam do niego, ścisnęłam za ramię i powiedziałam najciszej jak umiałam.
-Jeśli go tylko tkniesz....... pożałujesz!
-Dobra, wyluzuj piękna.....- nie zdążył dokończyć zdania, bo właśnie tak mocno go walnęłam, że poleciał parę metrów w górę i wylądował 3 metry ode mnie. No to teraz wpadłam. Czemu ja się nie opanowałam?! Przecież wszystkiemu przygląda się Leon!
Diego wstał, otrzepał się i powiedział:
-Do zobaczenia piękna- po czym odszedł
Odwróciłam się w stronę Leona. Chłopak stał przy ławce nadal nie wiedząc co się stało. Podeszłam do niego
-Przepraszam cię. Może już lepiej pójdziemy do domu.
-Yhmm....- tylko to zdołał z siebie wydusić.
Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Gdy byliśmy już pod domem Leon w końcu się odezwał:
-A ciebie nie odprowadzić?
- Nie, mieszkam daleko. Zadzwonię po dziewczyny.
-Okej.
-Leon.... było cudownie. Dziękuję ci za wszystko.
-Nie ma sprawy ale...
-....no właśnie ale możemy zapomnieć o tym gościu ? Jak by to nigdy się nie stało, ok?
-O czym ty mówisz?! Ja tam nikogo nie widziałem.- zażartował.
 Później pocałował mnie w policzek i poszedł do domu, a ja ruszyłam w stronę lasu. Tam zdjęłam szpilki i pobiegłam do domu.


                                                       
                                                                     ~Leon~

 Wszedłem do domu. Violetta jest cudowna ale mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa. To było trochę dziwne gdy ten gość wyleciał parę metrów w górę po tym jak Viola go walnęła. Czy ona jest aż tak silna? A może......? Nie Verdas to by było głupie.



                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej. Czy ktoś jeszcze czyta? Bo dawno nie pisałam. No ale w końcu jest część druga rozdziału. Mam nadzieję, że się spodoba, a swoja opinie proszę napisać z komentarzu.


            13 kwietnia były urodziny Lodo z tej okazji życzę jej wszystkiego naj naj naj lepszego :*

                             






 Jeszcze wykreślanka :



                                       Odpadł numer 15. Który teraz? Ja głosuje, że 3. A Wy?


I jeszcze jedno ogłoszenie zmieniłam tematykę mojego drugiego bloga. Teraz piszę na nim o Jortini i Raurze. Więc serdecznie na niego zapraszam. Mam nadzieję, że się spodoba.
O to link : http://jortiniandraura.blogspot.com/


Pozdrawiam Was Wesołych Świąt i do napisania! :** 


Viola Verdas 









wtorek, 1 kwietnia 2014

Hłe hłe

Dobrze, a oto link do mojego drugiego bloga   LINK XD.



Powstał on, bo założyłam się z moją koleżanka, a na blogerze Laurą Lynch. Ona mówiła,że go nie stworze, a tu proszę jakie zaskoczenie. XD
A więc będzie opowiadał on o niej i o jej chłopaku. XD ( tak naprawdę  nie są razem ale ja mam bujną wyobraźnie XD)
Więc prolog już niedługo( o ile przeżyje XD) , a rozdział na tym blogu nadal tkwi w miejscu. Ale spokojnie coś wymyśle. :*

Jeszcze dalsza część wykreślanki:



                                       
                                          Odpadła 2. A teraz? Moim zdaniem 3 :3


I do napisania! :*


Viola Verdas

niedziela, 30 marca 2014

......

No witam jak tam? Wiem, że spodziewaliście się rozdziału ale go nie ma. Dlaczego? Bo oczywiście nie mam weny aby go skończyć. -_-  Bo oczywiście na następne rozdziały mam 1000 pomysłów, a na ten nie.Więc trochę musicie jeszcze poczekać. A teraz dalsza część wykreślanki.

Odpadł numer 14.


                                                 A teraz który?



                    Jeszcze proszę aby głosować jeden raz.


No to do napisania.


Viola Verdas