piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 11

11. Leonetta

                                                                  Violetta

 Biegłam za Natalią w stronę lasu. Dziewczyna powiedziała, że Austin pobiegł w tamtą stronę i wydaje jej się, że jest tam Ally. Weszłyśmy po cichu w gęstwinę i zobaczyłyśmy tam..... Ally całującą się  z Austinem. Cicho westchnęłyśmy. Dołączyli do nas zdyszani chłopcy.
-Ale macie kondycję.-wydyszeli.
-Cicho! Patrzcie!- uciszyłyśmy ich i wskazałyśmy nasze gołąbeczki.
Pocałunek naszej Auslly- tak z Naty nazwałyśmy naszą kochaną parę- dobiegł końca. Spojrzeli się na siebie, a my zaczęliśmy bić im brawo. 
Po poszukiwaniach, które skończyły się sukcesem odwiozłyśmy chłopaków do domów i same wróciłyśmy do swojego. Później przez całą noc gadałyśmy o dzisiejszym fascynującym dniu.

*Tydzień później*

                                           
                                                                  Leon  

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że kocham Violette. Gdy ją widzę staję się szczęśliwy. Uświadamiam sobie,że już dłużej nie jestem w stanie żyć bez jej pięknych, tajemniczych oczu,  pełnych, malinowych ust, uśmiechu, dzięki któremu wszystko promienieje, bez .......... Niej. 
Jeśli Jej tego zaraz nie powiem normalnie oszaleję!  Verdas! Weź się w garść! Austinowi jakoś poszło, nie?! Ale skąd masz pewność, że ona odwzajemnia twoje uczucia? A jeżeli nie? Jeżeli ona cię nie zechce? 
-Aaaaaa ! Czemu to wszystko takie trudne?!-krzyknąłem. 
Przewróciłem się na drugi bok próbując zasnąć. Lecz nie mogłem. Cały czas w głowie rozlegał się głos Violetty.   
-Jeśli mam cierpieć na bezsenność lepiej Jej to powiem.- mruknąłem do siebie, a później się uśmiechnąłem. 
Sięgnąłem po komórkę i odszukałem zdjęcie 
na którym byłem z Violettą. Zrobili nam je nasi przyjaciele podczas wygłupów w Studio. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Ahh... Raz kozie śmierć. Powiem jej co do niej czuje. 
Odłożyłem telefon i zasnąłem myśląc o Violetcie.
Gdy spałem przyśnił mi się piękny sen. Mianowicie: stałem na scenie obok Violi. Nagle ona odwróciła się do mnie, ja się do niej przysunąłem. Nasze usta zbliżyły się do siebie i złączyły w pocałunku. 

Niestety ten piękny sen nie mógł trwać wiecznie. W tym momencie zadzwonił zegarek i cały czar prysł. No tak trzeba szykować się do szkoły. Ale nie przeszkadza mi to za bardzo bo wiem, że spotkam tam Violettę.

Gdy szedłem do Studio myślałem jak Jej to powiem. Już mam! Dzisiaj pomiędzy lekcjami mamy wolne okienko, więc zabiorę ją do parku i tam wyznam jej miłość. Uśmiechnąłem się do siebie i wszedłem do budynku Studia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ha! Nie spodziewaliście się rozdziału tak szybko! xD Nie no to trzeci rozdział w tym dniu ale mnie jakoś wciągnęło. No ale nie mogę siedzieć gdy mam tyle pomysłów. XD  Ok kończę bo późno i do napisania. :*

Viola Verdas

Rozdział 10

10. Auslly  

                                                                   Ally


    Myślałam, że zaraz zapadnę się pod ziemię. Stałam tam, a wszyscy się na mnie gapili. Nie wiedziałam gdzie schować wzrok. Poczułam, że po moim policzku spływają łzy. Już dawno nikt mnie tak nie upokorzył.
 Odwróciłam się w stronę drzwi i wybiegłam z budynku. Biegłam przed siebie. Nie wiedziałam dokąd chcę uciec. Wiedziałam tylko jedno. Chcę być jak najdalej od Studia.


                                                                   Austin

Stałem na korytarzu i wpatrywałem się w miejsce w, którym przed chwilą stała Ally. Chciałem za nią wybiec ale byłem tak zszokowany, że nie mogłem się ruszyć. 
 Naty wybiegła ze Studia za dziewczyną, a Violetta podeszła do Diego.
-Zadowolony!- wrzasnęła mu prosto do ucha.
-Z czego?- wyszczerzył  się chłopak.
-Z tego, że zrujnowałeś Ally życie!- wydarła się.
-Ale ja jej dałem przysługę. Powiedziałem to za nią.
-PRZYSŁUGĘ! O jakiś ty hojny. Skąd wiesz, że tego chciała!
- Wiem , wiem. Dziękuję. A poza tym wczoraj.....
Nagle dziewczyna popchnęła chłopaka. Ten szybko wstał i złapał ją w tali. Spojrzałem w stronę Leona- widać, że chłopak był zazdrosny. Violetta próbowała wydostać się z jego uścisku lecz on był za silny. Wszyscy przyglądali się temu zdarzeniu aż nie przybiegł Pablo. 
-Hej! Co się tu dzieje! Puść ją!- krzyknął do Diega. Chłopak posłusznie puścił dziewczynę. 
-O ile mi się wydaje ty nie chodzisz do Studia?- zapytał Pablo chłopaka.
-Tak ale....
-Więc co tu robisz? Zmykaj  stąd! 
Diego  zwrócił się w stronę wyjścia. Gdy już był koło drzwi odwrócił się i puścił do Violetty oczko, a ona spiorunowała go wzrokiem.  
-A wy na co się gapicie?! Do klas! Zaraz lekcje!- krzyknął Pablo, a wszyscy się rozeszli. 
Rozglądałem się za Naty. Chciałem się jej spytać co z Ally. Niestety nigdzie jej nie znalazłem. Zobaczyłem tylko Violette do , której podbiegł Leon i spytał się czy wszystko w porządku. 

*Lekcja*
  
Siedziałem na lekcji śpiewu i nie mogłem się  skupić. Cały czas wypatrywałem Ally. Chciałem jej powiedzieć, że też coś do niej czuję. Martwiłem się czy coś się jej nie stało. 
   Nagle do sali wbiegła Naty. Miałem nadzieję, że Ally wejdzie za nią niestety nie. Była sama.
-Przepraszam za spóźnienie.- powiedziała i usiadła na wolnym miejscu.

   Po lekcji szybko złapałem Natalię:
-I jak wiesz gdzie jest Ally?- spytałem.
- Nie. Nie wiem. Po lekcjach poszukam jej z Violettą.- od powiedziała.
-Mogę poszukać jej z  wami?
-No nie wiem. Nie sądzę żeby....
-Proszę. Muszę powiedzieć jej coś ważnego, a poza tym bardzo się o nią martwię.-zrobiłem maślane oczka.
-No dobra. To po lekcjach jesteśmy umówieni. 
     ~~~~~~~~~~~~~~
   Lekcje mijały w tępie ślimaka. Bardzo się martwiłem o Ally ale nie mogłem wyjść z lekcji. Jedyne co mnie uspakajało była to torba żelków, które i tak powoli mi się kończyły.

 *Po lekcjach*

 Wyszedłem z Natalią i Maxim ze Studio. Przed budynkiem czekali już na nas Violetta i Leon.     Poszukiwania zaczęliśmy od domu dziewczyn lecz tam nie było Ally. Dalej poszliśmy na miasto. Szukaliśmy wszędzie! Chyba w każdym sklepie i zakamarku. Lecz i tam jej nie było. Czarne myśli przeleciały mi przez głowę ale postarałem się je szybko rozwiać, bo nadal miałem nadzieję, że nic jej nie jest. 
 Było już po dwudzieste. Aby szybciej ją znaleźć podzieliliśmy się na dwie grupy. Violetta poszła z Leonem natomiast ja z Naty i Maxim. Szliśmy przez piaszczystą drogę, która rozlegała się za miastem, a ja byłem już na skraju załamania nerwowego gdy nagle coś mi się przypomniało. Nie dawno szedłem tą samą drogą. Przechodziłem wtedy przy  lesie i tam zobaczyłem Ally przy jednym z drzew. Na pewno jest tam! Po tym olśnieniu szybko pobiegłem w tamtą stronę nie zwracając uwagi na krzyki przyjaciół. Wbiegłem w ciemny gąszcz i.... zobaczyłem tam Ally! 

                                                 Ally
 Siedziałam pod moim ulubionym drzewem. To tu przychodziły mi pomysły na nowe piosenki. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Odwróciłam się w tamtą stronę. Był to Austin! Patrzył na mnie swoimi pięknymi czekoladowymi oczami. Uśmiechnął się do mnie i kucnął.
-Martwiłem się o ciebie.- powiedział. Ja tylko spojrzałam na niego zdziwiona. 
 -Słuchaj chciałem zapytać. To co mówił ten chłopak. To była prawda?- zapytał.
-Yhmmm...- nie wiedziałam co od powiedzieć.
-Tylko powiedz szczerze chce mieć jasność.Podobam Ci się czy nie?
-T T t...- zebrałam się na odwagę- Tak.- wydusiłam to z  siebie.- Ale wiem, że to bez znaczenia przecież ty nic do mnie nie czujesz.
-Co?! Podobasz mi się! Podobasz mi się odkąd pierwszy raz cię ujrzałem! Szaleję za Tobą!- krzyczał uradowany.
-Na serio?- spytałam zdziwiona.
-Na serio.-od powiedział Austin. 
Chłopak zbliżył się do mnie. Przestraszyłam się. On chce mnie pocałować! A jeśli nie wytrzymam! Jeśli coś mu zrobię....! 
Uspokoiłam się bo nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku. Teraz mam pewność, że nic nie jestem w stanie mu zrobić... 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Awwwwwwwwwwwwww! <3 Jest Auslly. <3 Nie wiem jak Wam ale końcówka mnie się bardzo podoba. :3 
Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Jesteście kochani. <3 Bardzo się cieszę, że mam takich wspaniałych Czytelników. :*
Rozdział postaram się dodać jak najszybciej bo ostatnio mam tak dobrą wenę, że rozdziały piszą się same. :D
Mam taki genialny pomysł na to jak spiknąć Leonette. Będzie tak, że......
Ale co ja wam będę pisać dowiecie się nie długo. XD
Ok to do napisania. :*

Viola Verdas

Rozdział 9

9.Naxi

                                                                     Naty

 Wchodziłyśmy po schodach na górę. Hm.... Ciekawe kto jest tak głupi aby wdzierać się do naszego do naszego? No nic sprawdźmy. 
Nagle Violka ( która szła pierwsza) jak strzała wbiegła do swojego pokoju. Spojrzałyśmy się z Ally na siebie i przyśpieszyłyśmy kroku.  Z pokoju dobiegł  nas huk spadających rzeczy. Wbiegłyśmy szybko do pomieszczenia z którego dobiegał hałas. Ujrzałyśmy tam Viole, która przyciskała do ściany................ DIEGO! 
-Nie wstyd ci nas podsłuchiwać!- wrzasnęła wkurzona dziewczyna.
-Ale ja chciałem się tylko z Tobą spotkać.- uśmiechnął się łobuzersko do Violetty.
-Ale ty chyba jesteś głuchy!- krzyknęła Viola. Złapała chłopaka za kark i sprowadziła na dół. Poszłyśmy za nią sprawdzić co zamierza zrobić. Dziewczyna otworzyła drzwi i wypchnęła Diego z domu.
-NIE CHCE CIĘ WIĘCEJ WIDZIEĆ! SŁYSZYSZ?! NIE CHCĘ! Przysparzasz mi same  problemy! - wydarła się.
-Ale Violuś!
-Nie nazywaj mnie tak! Nie jestem już twoją Violuś i nigdy już nie będę! Zapamiętaj to sobie raz, a dobrze - NIGDY NIE BĘDĘ JUŻ TWOJĄ DZIEWCZYNĄ! -po tych słowach Violetta zamknęła drzwi z impetem, a później rozległ się huk. Nasza przyjaciółka pobiegła na górę i zamknęła się w pokoju. Łał! Jeszcze tak wściekłej jej nigdy nie widziałam. 
- Ale przyznaj mina Diego była bezcenna .- powiedziałam do Ally. Ona spojrzała się na mnie i wybuchła śmiechem.
-Wiem, że nie powinnam.... ale on wyglądał... jakby miał... zaraz .... popuścić....!- powiedziała Ally pomiędzy napadami śmiechu.  Opadłam na ziemię i zaczęłam się chichrać. Przyjaciółka poszła w moje ślady. Tarzałyśmy się ze śmiechu aż nie przyszła Violetta. 
-Nie wiem co was tak bawi. Mi by nie było do śmiechu. On nas podsłuchiwał. Zna nasze sekrety!
-No fakt.-powiedziałyśmy z Ally już się nie śmiejąc.
-Ale przyznaj. Jego mina była bezcenna!- uśmiechnęła się Ally.
Violetta popatrzyła na nas groźnie, a później wybuchła śmiechem i usiadła do nas na podłogę.
 - A jak go złapałaś za kark, a potem wyrzuciłaś za drzwi! Nie zapomniany widok!- krzyknęłam, a dziewczyny wybuchły jeszcze większym śmiechem.
-No wiesz trzeba było go jakoś nastraszyć. - rzuciła Violka pomiędzy napadem następnego wybuchu śmiechu. 

* Rano*



Szykowałyśmy się do wyjścia. Pobiegłam na górę aby się przygotować . Weszłam do łazienki  się umalować. Później poszłam do mojej garderoby i wybrałam zestaw ubrań:











 Gdy zeszłam na dół zastałam już przygotowane dziewczyny. 


Violetta była ubrana tak:



















A Ally tak:












   
   Weszłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do Studio. 
Violetta zaparkowała samochód i ruszyłyśmy w stronę szkoły. Gdy weszłyśmy do budynku ujrzałyśmy Diego rozmawiającego z Austinem:
- O! O wilku mowa. Austin Ally Dowson się w Tobie kocha.- powiedział Diego pokazując na Ally, a ja spojrzałam na nią z przerażeniem....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jest rozdział. Nawet łatwo mi się go pisało. Nie wiem jak wam ale mnie się bardzo podoba.
Jeśli będę miała czas i wenę na następny rozdział to dodam go jeszcze dzisiaj. :3
Ok to nie będę dłużej was zanudzać i do napisania. :3 
Ps. Wiem, że krótkie te rozdziały ale nie umiem pisać dłuższych. :( Ale za to pojawiają się częściej. :)

Viola Verdas    

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 8

8.Leonetta



                              Violetta


   Otworzyłam drzwi do domu i weszłyśmy z dziewczynami do środka. Rzuciłam moją torebkę na kanapę, a sama siadłam na fotelu. Sięgałam już po pilot do telewizora gdy nagle dziewczyny wyrwały mi go z rąk i usiadły na przeciwko mnie

- Ej! Co jest?!- krzyknęłam zdziwiona.

-Nie oddamy Ci pilota...

-...dopóki nie powiesz nam...

-...co wydarzyło się w parku...

-...gdy byłaś...- mówiły jedna przez drugą.

-...z LEONEM!!!- krzyknęły razem.

-A co się miało stać!?- powiedziałam zdziwiona.

-No wiesz.... byłaś taka wesoła jak z nim wróciłaś. Już dawno nie byłaś taka szczęśliwa!

-Oj dziewczyny.........- próbowałam się wymigać od odpowiedzi.

-Nie, nie, nie. My znamy twoje numery! Gadaj ale już, albo nie damy Ci spokoju!

-Ale dziewczyny nic się nie stało, po prostu się przytuliliśmy- no nie! I się wygadałam teraz będą wymyślać, że z nim chodzę. Ehhhhh....

-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- zaczęły krzyczeć.

-Ale to nic nie znaczy. To tylko przyjacielski uścisk!

-Najpierw może i przyjacielski ale później...... iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!- znów zapiszczały.

-Po porostu byłam smutna, a on mnie pocieszył. Brakowało mi tego. Brakowało mi przyjacielskiego wsparcia, a nie miałam go odkąd....- zatrzymałam się.

-Wiemy Violu.- spoważniały dziewczyny, podeszły do mnie i mocno mnie przytuliły.

-Pamiętaj, że my będziemy zawsze przy Tobie.- powiedziała Ally.

W oku zakręciła mi się mała łezka, którą szybko starłam. Postanowiłam zmienić temat.

-A co z Tobą i Austinem?- zapytałam się Ally i uniosłam jedną brew.

-Aaa... c. co m. ma być?-  spytała się zmieszana.

-Nie udawaj! Widziałam, że ze sobą kręcicie!- rzuciła Naty.

-Coś wam się przewidziało....

-Ally?-spojrzałyśmy się na nią- Czy podoba Ci się Austin?

-Tak. To znaczy nie, NIE! Chciałam powiedzieć Nie!- próbowała wybrnąć z sytuacji. My tylko uniosłyśmy brew.

-Ok.-powiedziała zrezygnowana- Podoba mi się Austin.

-Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!!- wrzasnęłyśmy z Naty.

-Ale błagam was nic mu nie mówcie. Okej?

-Ok. Pod jednym warunkiem.- uśmiechnęłyśmy się tajemniczo.

-JJ Jakim?? Już się boję.

-Że powiesz mu sama!!

-Ymmmm...

-Ally?!

-Ok ale w swoim czasie.

-Jeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!- wrzasnęłyśmy.

 Po tym wyznaniu Ally zaczęła rozmawiać z Natą na temat Maxiego, ale ja już nie wsłuchiwałam się w ich rozmowę, bo usłyszałam, że ktoś jest na górze.

- Dziewczyny....

-Tak?

-Ktoś jest w naszym domu.

-CO?!- krzyknęły zdziwione.

-Słyszałam jakiś odgłos. Ktoś jest na górze!

Spojrzałyśmy się na siebie porozumiewawczo i podeszłyśmy powoli do schodów. Zaczęłyśmy wchodzić na górę...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tam dam dam... Jaka groza. XD  Rozdział miał się zakończyć gdy już poznają włamywacza ale postanowiłam pozostawić tak w napięciu. Wiem, wiem jestem nie dobra. :D Nexta postaram się dodać jutro. 

Dziękuję Wam bardzo za komentarze i za ponad 1400 wyświetleń. To miłe gdy widzisz, że ktoś czyta twoje wypociny. XD Jesteście kochani. Koffam WAS. :*

To jak mówiłam rozdział postaram się dodać jutro i życzę miłego czytania. :*

                                  Jeszcze na koniec takie dwa zdjątka, które mnie powalają XD:

 

                                              Hue hue hue... XD

Viola Verdas

 



wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt! :*




Boże Narodzenie wkrótce, więc życzę Wam szczerze
Ciepłych chwil w rodzinie w Wigilijną Wieczerzę
Wszystko w złocie, zieleni, czerwieni
Niech Nowy Rok będzie pełen nadziei
By spełniło się choć jedno z Waszych marzeń
Dużo szczęścia i niezapomnianych wrażeń!


        Jednym słowem życzę Wszystkim Wesołych i udanych Świąt! :*
                            ( Ps. Bogatego Mikołaja! ;p XD)







                                                                     Ha ha XD  
                                         

                                                    Taki prezencik ode mnie. :*      
Viola Verdas :*

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 7

7.Auslly

 

                                               Ally

Zastanawiałam się już czy nie iść poszukać Violi. Nie był jej już dobre dwadzieścia minut, a przecież była tam sam z Diego! No i jeszcze Leon tam poszedł! Nie wiem jak na to zareaguje. Przecież stara się go unikać.
  Nagle do Resto weszła uśmiechnięta Violetta, a za nią Leon. Zaraz? Violetta się cieszy? I to przy Leonie? Nie wierze własnym oczom! Już dawno nie widziałam jej w tak dobrym humorze. Ostatni raz była tak szczęśliwa gdy... poszła do wesołego miasteczka z..... Federico. To był ich ostatni wspólny wypad, a później.... Diego wszystko popsuł! Nienawidziłam go za to co zrobił Violetcie i za to co chciał zrobić Fede. To nie do pomyślenia!
  Viola i Leon zbliżali się do stolika, a ja nadal gapiłam się na nich zdziwiona. Gdy zdążyłam się opanować rozejrzałam się po przyjaciołach. Nie byłam jedyna... Wszyscy tak jak ja ze zdziwieniem patrzyli się na nich.
-No hej. Coś nas ominęło?- spytali jak gdyby nigdy nic.
-Yyyyy.. Nie... A nas?- zapytaliśmy się razem gdy już wszyscy się otrząsnęli
-Też nie.- uśmiechnęli się do nas i usiedli do stolika.
-Ale na pewno?- chcieliśmy wydobyć z nich jakieś informacje.
-Tak na pewno. A niby co miało się zdarzyć?-odpowiedzieli.I uśmiechnęli sie do siebie.
 Dooooobra to jest dziwne. Nie ma ich dobre dwadzieścia minut, a gdy wracają Violka jest prze szczęśliwa jak nigdy. Coś musiało się jednak stać ale te informacje wyciągnę z nie później.
  Wstałam od stolika i poszłam w stronę łazienki- no wiecie siedzimy tu dobre trzy godziny i trzeba się ruszyć aby nie wzbudzać podejrzeń. Gdy wyszłam z pomieszczenia zwróciłam się w stronę stolika. Już miałam skręcać gdy nagle wpadłam na kogoś i o mało się nie przewróciłam. Tak o mało bo ktoś mie złapał, a tym ktosiem był. Ten blondyn! To znaczy Austin, Austin... Tak właśnie się nazywał.
-Przepraszam znowu na ciebie wpadłem.- powiedział speszony.
-Nie to ja przepraszam nie za uwarzyłam  cię. Znowu....- odpowiedziałam.
-Widocznie los chce żebyśmy na siebie wpadali.- zażartował.
-Taaaak..- odpowiedziałam rozmarzona. Zaraz co?! Co ja wygaduje?! Szybko się opanowałam i wyrwałam z jego objęć.
-Coś się stało?-zapytał zdezorientowany chłopak.
-Nie, nie nic... ppp... po prostu  tamci zaczynają się na nas dziwnie patrzeć.-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się głupkowato.
-Nie przejmuj się oni już tacy są.-załapał mnie za rękę, a ja szybko mu ją wyrwałam-nie jest ci zimno?-zapytał.
-Nie, nie jest ciepło. Tak bardzo ciepło.-próbowałam się wykaraskać.
-Bo wydawało mi się, że zmarzłaś.
-Nie po prostu mam taką temperaturę ciała.
-Okej. Chodź już lepiej do nich bo zaczynają gadać jakieś głupoty- uśmiechnął się chłopak, a ja odwzajemniłam uśmiech.
Podeszliśmy do stolika, a wszyscy umilkli.
-O czym rozmawialiście?-spytałam.
-A o studio......-odpowiedzieli mi inni. Ja wiem, że nie rozmawiali  o Studio ale nie zamierzałam rozwijać tematu. Posiedziałyśmy z dziewczynami jeszcze pół godziny i zebrałyśmy się do domu. 
  Muszę przyznać, że było całkiem spoko, a przyjaciele których poznałyśmy są przesympatyczni.
Teraz jechałyśmy do domu, a ja nie mogłam się doczekać kiedy zapytam Violę co stało się w parku. Lecz w domu czekała nas niespodzianka i to nie ta miła.....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I  jak prosiliście jest rozdziła i to o Auslly. :3 Sory, że tak późno ale wiecie Święta... trzeba pomagać rodzicom i w ogóle. :) 
Jeeeee! Na liczniku jest już ponad 1000 wyświetleń. :3 Wszystkim którzy odwiedzili mojego bloga bardzo dziękuję.
I tak jakbym jutro nie weszła- Wesołych i pogodnych Świąt.
Ok to kończę i miłego czytania. :*

Viola Verdas

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 6

6.Leonetta

 

                                           Violetta


 Hrrrrrr... To znowu on! Diego! Czego on tu szuka?! Przecież gdy ostatni raz się widzieliśmy powiedziałam mu wyraźnie, że nie chce go więcej widzieć! Teraz stoi i bezczelnie się do mnie uśmiecha. 
-Violetta wszystko OK?- spytała Naty.
-Nie. Nic nie jest okej! Sory muszę iść pogadać z tym głupkiem.- rzuciłam.
Wstałam od stolika i ruszyłam w stronę drzwi. Gdy wyszłam Diego podążył za mną. 
-Ej piękna! Pogadasz ze mną czy będziemy tak szli?- zapytał ale ja mu nic nie odpowiedziałam i szłam dalej. W  końcu gdy weszłam do parku przystanęłam i odwróciłam się w jego stronę. 
- No nareszcie.- uśmiechnął się- myślałem, że już z tobą nie pogadam.
-Dobra przejdźmy do rzeczy. Czego ty znowu ode mnie chcesz!? Myślałam, że wyraziłam się jasno mówiąc "Nie chcę już cię więcej widzieć"
-Może i tak powiedziałaś ale ja lubię łamać zasady. Tęskniłem za tobą, chciałem cię zobaczyć i przeprosić oraz błagać o wybaczenie. Violetto ja nie umiem bez ciebie żyć. Proszę wróć do mnie.- Diego złapał mnie za rękę.
-Zostaw mnie! Nigdy nie wybaczę ci tego co zrobiłeś. Jak mogłeś go skrzywdzić!
-Bo się do ciebie przystawiał! A poza tym to tylko jeden człowiek...
-Tylko jeden człowiek! To był mój przyjaciel! Gdybym cię nie odciągnęła było by już po nim! I  tak dobrze usłyszałeś BYŁ, bo już nie jest ! Przez CIEBIE!
-Oj, Violetto ile razy mam jeszcze przepraszać? Proszę wróć do mnie. Zrobię dla ciebie wszystko!
-A więc idź i nigdy nie wracaj!
-A zostaniesz wtedy moją dziewczyną?- zaczął głupio żartować.
-Za żadne skarby świata!
-A więc nie zrobię tego do puki ze mną nie będziesz .
-Czyty naprawdę jesteś taki głupi? Jeśli zaraz nie pójdziesz to stracę nad sobą kontrolę i nasz sekret się wyda, a tego byśmy nie chcieli. Prawda?- wycedziłam przez zęby.
-Okej piękna ale ja tak łatwo nie od puszcze.- puścił do mnie oczko i odszedł.
     Opadłam na ziemię. Jak on mnie znalazł! Przecież specjalnie wyjechałam daleko aby już nie mieć z nim nic do czynienia. Jak on mógł! Chciał zabić MOJEGO PRZYJACIELA. Łzy napłynęły mi do oczu. Federico..... Tak za nim tęsknię. Za naszymi wygłupami. Za nocnymi wypadami do kina. Za wszystkim co z nim związane. To był mój jedyny ludzki przyjaciel, któremu zaufałam i powiedziałam mój sekret. Na szczęście on nie jest złośliwy i obiecał, że go nikomu nie wygada. Niestety powiedział, że nie chce mnie znać. To był dla mnie wielki cios.  Ahh.... Jak ja za nim tęsknię......
Wyjęłam jego zdjęcie, a łzy napłynęły mi same do oczu. 
   Siedziałam zapłakana pod drzewem gdy nagle usłyszałam, że ktoś przy mnie stanął.
-Violetta coś się stało?- usłyszałam głos kogoś mi już znanego.
-Nie Leon. Nic mi nie jest. Wszytko OK.- uniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.
-Gdyby było wszystko OK to byś nie płakała. Czy to przez tego chłopaka z którym wyszłaś? Coś ci zrobił?
-Tak to przez niego.- czemu ja mu to mówię?- Ale spokojnie już sobie wszystko wytłumaczyliśmy. 
Leon usiadł przy mnie:
-Na pewno?- spojrzał w moje oczy, a ja zrobiłam coś czego się w ogóle oboje nie spodziewaliśmy, mianowicie wybuchłam płaczem i przytuliłam się do niego. Co ja robię?! Przytulam się ot tak sobie do chłopaka, którego poznałam parę dni temu i prawie nic o nim nie wiem! A jednak było mi jakoś... przyjemnie? Jemu, też mi się wydawało, że nic to nie przeszkadza. W końcu gdy przestałam szlochać i oderwałam się od niego powiedziałam:
-Dziękuję. Tego mi było trzeba.- uśmiechnęłam się,a on go odwzajemnił.
-To powiesz mi co się stało?- zapytał.
-W swoim czasie.-odpowiedziałam mu i zrobiłam tajemniczą minę.
-Okej nie będę nalegał.-uśmiechnął się, a później dodał - Chodź, pewnie się tam o ciebie martwią,a zwłaszcza dziewczyny bo nie były zadowolone gdy zobaczyły, że wychodzę.
Zaśmiałam się. 
Gdy już szliśmy w stronę Resto, zwróciłam się do Leona:
-Leon.
-Co?
-Dzięki, że przyszedłeś. Brakowało mi takiego męskiego wsparcia.-chłopak uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech.
  Przez dalszą drogę do Resto Band Leon opowiadał mi o studiu, o swoim życiu, o Ludmile- blondi, która nazwała nas "Amatorki". Ja oczywiście też opowiedziałam mu o sobie - oczywiście, że nie wszystko!  Powiedziałam mu moją historię z małymi poprawkami...
Za nim się obejrzałam byliśmy przy restauracji. Przez tą chwilę prawie zapomniałam o wszystkim co mnie trapiło. Przy nim wydawało mi się, że nie ma już żadnych problemów. Lecz niestety tylko mi się tak wydawało. Po prawdziwe problemy miały się dopiero zacząć......

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Hej! I jak prosiliście jest rozdział. Wiem, że oczekiwaliście Auslly ale mi bardziej pasiło napisać ten rozdział z perspektywy Leonetty. Wszystkich których rozczarowałam bardzo przepraszam, ale obiecam, że następny będzie o Auslly. :* 
Od razu mówię, że czasami rozdziały o parach nie będą po kolei.
A jak tam u was? Jak tam przygotowania do Świąt? 
Zapomniała bym jeszcze o najważniejszym- dziękuję za komentarze. Jesteście kochani!  :* 
Bardzo mnie motywujecie do pisania dalszych rozdziałów. :)
Okej to będę kończyć ten dopisek. Dobrego wieczoru i miłego czytania!



                                            Tak na pocieszenie, że nie było o Auslly. :*


 Viola Verdas