niedziela, 28 września 2014

Koniec....


Chciałam powiedzieć że odchodzę z tego bloga. Powód. Pewnym dwóm dziewczynom nie podobały się moje pomysły i zachowywały się tak jakby był to ich blog.... Pisały nie miłe, rzeczy i nie wytrzymałam. A miało być tak pięknie Ally i Naty miały się pogodzić śpiewając pewną piosenkę, Naxi i Auslly mieli się zejść. Ale teraz przepadło. Nie odchodzę z bloggera. Jest jeszcze mój drugi blog na którym będę dodawać rozdziały. Nie usuwam tego bloga może jeszcze będę tu kiedyś pisać jak się pozbieram. Może i piszę to pod pewnym impulsem...
Dziewczyny możecie być z siebie dumne......



Viola Verdas

czwartek, 25 września 2014

Rozdział 20

20.Leonetta


                                 ~Violetta~



  Stoję właśnie z Leonem na środku korytarza i przyglądam się dziwnej sytuacji, która przed chwilą zaszła. Mianowicie : Naty wybiegła z sali z płaczem,a  za nią pobiegł  Maxi, później Ally wrzeszczy na cały korytarz i też wybiega z płaczem. Co jest??!!
-Dobra ja idę złapać Ally zanim zrobi coś głupiego, a ty idziesz do Austina. Jasne??-powiedziałam.
-Tak jest.-odpowiedział Leon i każde z nas poszło w swoją stronę.


    Idę przez całe miasto, bo pani Ally nie raczy się zatrzymać. No zaraz mnie coś trafi. Gdzie ona biegnie???
Szłam zamyślona gdy nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam....-powiedziałam i już miałam go wymijać gdy on złapał mnie za nadgarstek.
Spojrzałam na niego i w tym momencie mnie zatkało.
-Co Violetta? Nie poznajesz mnie??
-Federico???-spytałam z niedowierzaniem.
-No, a kto inny.-powiedział uśmiechnięty chłopak.
-Ale ale ale ty przecież zostałeś. Nie chciałeś mnie znać i..i...i...
-Violetta uświadomiłem sobie, że to nie była twoja wina. Źle postąpiłem i chciałem cię przeprosić. Nie powinienem był tak reagować. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
-Fede....-łzy napłynęły mi do oczu.
Nie namyślając się długo rzuciłam się mu na szyję. Trwaliśmy w tym uścisku z jakieś 5 minut. Byłam prze szczęśliwa. Odzyskałam mojego najlepszego przyjaciela. Z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam iść za Ally. W końcu się od siebie oderwaliśmy.
-Fede przepraszam cię ale muszę znaleźć Ally.
-A coś się stało. Może ci pomóc???
-Było by miło.- uśmiechnęłam się.
-No to gdzie najpierw??
-W tamtą stronę.-wskazałam kierunek.
   Szliśmy i rozmawialiśmy. Opowiadaliśmy co się zmieniło w naszym życiu itd. W końcu znaleźliśmy się przed lasem. Tak przed tym samym gdzie Auslly pierwszy raz się całowała.
-Poczekaj tu.-powiedziałam do Fede i zanurzyłam się  w gąszczu drzew.
Nie myliłam się. Ally siedziała pod drzewem i głośno płakała.
-Ally...-szepnęłam cicho.
-Idź! Chcę być sama!
-Ally chciałam się dowiedzieć co się stało.-podeszłam do dziewczyny.
-Bo...bo... ja się pokłóciłam z Austinem i się rozstaliśmy!-krzyknęła i zaczęła jeszcze głośniej szlochać. Przytuliłam ją i pozwoliłam się jej wypłakać. Gdy już się trochę uspokoiła zapytałam:
-A powiesz mi o co się pokłóciliście??
Ally opowiedziała mi całe zdarzenie. Nie mogłam uwierzyć. Austin całował się z inną??!! Co za palant! (przepraszam za wyzwiska XD~od autora) Ooo ja już z nim prze prowadzę rozmowę.
-Hallo! Jest tu kto??- usłyszałam głos Federico.
-Kto to ? -spytała zdziwiona Ally.
-A właśnie z tego wszystkiego zapomniałam ci powiedzieć, że przyjechał...
-FEDERICO!!!-krzyknęła dziewczyna. Spojrzałam się za siebie i ujrzałam Fede wynurzającego się z zza krzaków.
-Hej Ally. Dawno cię nie widziałem.
-Ja też.
-No i właśnie o tym ci zapomniałam powiedzieć. Przyjechał Fede i się pogodziliśmy.
-Chociaż jedna dobra wiadomość.-uśmiechnęła się blado Ally i przytuliła nas.
-A gdzie będziesz mieszkał?-spytałam.
-W hotelu...
-Co?! Nie nie nie! Nie pozwolę ci zamieszkać w hotelu. Będziesz mieszkał u nas! Prawda Ally? -zrobiłam słodziutkie oczka.
-No oczywiście, że tak.
-Nie chciałbym się narzucać...
-Ależ co ty wygadujesz! Mieszkasz z nami i koniec!
-Dzięki to miło z waszej strony.
-Ok Ally trzeba iść, bo się pewnie o nas martwią.
-Kto?-spytała ponuro.
-Nauczyciele,przyjaciele...
-Ja tam nie wracam!
-No dobra to ja wrócę, a ty pójdziesz z Fede do domu.
-Ok.
Wstałam.
-To do zobaczenia!-krzyknęłam i ruszyłam w wyznaczonym kierunku.


 ~ pół godziny później~

 Byłam już przed budynkiem Studia gdy nagle zobaczyłam Austina. Nie namyślając się długo podeszłam do niego i walnęłam go z plaskacza.
-Za co?!-spytał zdezorientowany chłopak.
-Za to, że całowałeś się z inną!-krzyknęłam i walnęłam go drugi raz.
-A to??!
-Za to, że tak bardzo zraniłeś tym Ally.
Chciałam walnąć go trzeci raz ale podbiegł Leon i złapał mnie za rękę.
-Co ty robisz?
-Daję mu nauczkę, że lepiej nie ranić mojej siostry.
-Nawet nie wiesz co się stało.-powiedział wkurzony Austin.
Spojrzałam na niego podirytowaną miną.
-Po pierwsze nie całowałem innej to ona się na mnie rzuciła. Po drugie to Ally całowała się z Maxim.
-Nie całowała tylko ktoś ich na siebie popchnął!
Nastała niezręczna cisza.
-Przepraszam...-szepnęłam.
-Ja też....-powiedział Austin.
-To nie mnie powinieneś przeprosić tylko Ally.
-Powinienem ale ona też powinna mnie przeprosić.-rzucił chłopak po czym odszedł.
Nie wiedziałam co robić. Byłam już strasznie pod denerwowana. Leon jakby to wyczuł. Objął mnie ramieniem, a ja się w niego wtuliłam.


                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 I jest rozdział. Hm... jeśli mam być szczera to mi się nie podoba. Wydaje mi się taki zagmatwany. Ale to moja opinia. Może komuś się spodoba.
Oj coś czuję, że fanki Auslly zrobią mi dziś nalot na dom XD. Proszę nie zabijajcie mnie. :P
Dobra kończę. Rozdział..... jak będzie wena i czas to będzie i rozdział. :D
No to papatki :*


Viola Verdas



środa, 24 września 2014

Rozdział 19 cz.2

19.Auslly
    



   ........na moje nieszczęście był to Austin i Naty.....
            

                                                           ~ Austin ~

     ~ Parę minut wcześniej ~
                                    
Odepchnąłem dziewczynę ode mnie.
- Co to miało być ?!
-Aaaaa! Całowałam się z Austinem Moonem!- pisnęła.
Wkurzony pobiegłem do studia, ponieważ tą sytuację zobaczyła Ally i chciałem jej to wszystko wytłumaczyć. Lecz gdy wszedłem do sali z instrumentami aż mnie zamurowało...
                                                                  

                                         ~ Ally~
  

-Naty ja mogę ci wszystko wyjaśnić!- krzyknął Maxi i pobiegł za dziewczyną, która wybiegła z sali.
Ja natomiast siedziałam nadal oszołomiona nie uświadamiając sobie jeszcze co się stało.
-A ty mi nie masz nic do wyjaśnienia ? - spytał się Austin.
-A może ty mi powiesz co to za dziewczyna z którą się całowałeś? -odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- To nie ja ją pocałowałem. To ona się na mnie rzuciła.
-Tia jasne....
-A ty co? Czemu całowałaś chłopaka swojej przyjaciółki!?
 -Nie całowałam. Ktoś nas na siebie popchnął.
-Tia jasne.
-Wiesz co?! Mam cię dosyć! Wychodzę!-krzyknęłam i wybiegłam z salki.
-Czy to znaczy, że z nami koniec? -krzyknął za mną chłopak.
-TAK!!!-wrzasnęłam i wybiegłam ze szkoły ze łzami w oczach.


                            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No hej i jest druga część dziewiętnastego rozdziału. Dopiero gdy go napisałam uświadomiłam sobie, że bez sensu było go dzielić na dwie części. No ale wczoraj nie miałam pomysłu na zakończenie, a chciałam go dodać. Jest krótki więc może jak się wyrobię dodam dzisiaj jeszcze jeden rozdział. Więc do napisania.
Papatki :*



Viola Verdas

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 19 cz.1

19.Auslly cz.1
                                                                    ~ Ally ~
 2 tygodnie później
   

  W końcu! Studio On Beat odbudowane! Właśnie dochodziłam z dziewczynami pod szkołę gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy.               
- Zgadnij kto to ?- usłyszałam dobrze znany mi głos.
-Yyy... No nie wiem? Marek?-postanowiłam się z nim podroczyć .
-Ej! Kto to ?!
-Żartuję! - uśmiechnęłam się i cmoknęłam w policzek Austina.
 Później weszliśmy do szkoły i poszliśmy na zajęcia.

                                                           
                                                   ~ Austin ~


   ~ 2 godziny później ~
   

 Mamy teraz wolną godzinę więc postanowiłem z Ally pójść na lody. Czekałem na nią w parku  pod drzewem gdy nagle jakaś dziewczyna głośno pisnęła i podbiegła mnie przytulić.
-Ej co jest ?!- krzyknąłem zdezorientowany.
-Aaaa! Austin Moon ! Jestem Kira i jestem wielką fanką!- no tak U-mix.
Rok temu brałem udział w U-mix show. Niestety nie wygrałem ale od tej pory wiele ludzi mnie rozpoznaje.
    -Aaaa!- dziewczyna krzyczała i coraz bardziej mnie ściskała.
-Puść mnie bo zaraz się uduszę!
Nic.
-A jak ci dam autograf?
-TAK! -dziewczyna puściła mnie i podała kartkę i długopis. Dałem jej autograf, a ona nagle się na mnie rzuciła i  pocałowała!
                                                                        ~Ally ~
 



         Wyszłam z budynku i skierowałam się w stronę parku. Aż mnie zamurowało jak to zobaczyłam. A co mianowicie ? To że Austin całuje się z jakąś babą. Łzy napłynęły mi do oczu. Jak on może ?! Wbiegłam z powrotem do szkoły i skierowałam się w stronę sali z instrumentami. Przez łzy próbowałam grać na pianinie ale cały obraz mi się rozmazywał. Usiadłam bezsilna na ławkę. W tej chwili do sali wszedł Maxi. Gdy zobaczył mnie zapytał :
-Ally co ci się stało?
-Nie nic.-powiedziałam przez łzy.
-Gdyby nic się nie stało to byś nie płakała.-powiedział siadając przy mnie.
-Bo....bo...ja widziałam jak Austin całuje się z inną!-wybuchłam płaczem.
-Nie to nie możliwe! Austin taki nie jest. Spokojnie wszystko się wyjaśni ....-uspokajał mnie Maxi.
Spojrzałam na niego i w tym momencie ktoś nas na siebie popchnął tak, że dotknęliśmy się ustami. Z boku mogło to wyglądać jak pocałunek.
-yknm..!-ktoś a właściwie dwa ktosie głośno odchrząknęły. Jak zwykle na moje  nieszczęście był to Austin i Naty.......


                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No heeej. Wiem, że pierwszy miał być OS ale tak jakoś mnie natchnęło na pisanie rozdziału,że.... No proszę jest XD W ogóle ciekawe jest to, że początek zaczęłam pisać w maju. Już wtedy miałam pomysł co będzie w tym rozdziale ale nie wiedziałam jak to wszystko ubrać w słowa. No i nareszcie znowu wena na pisanie wróciła więc.... no będę dodawać rozdziały nie obiecuję, że regularnie. Obecnie pracuję nad One shotem ale będę musiała go jeszcze przepisać. A wiec życzę dobrej nocy.
Papatki :*

Viola Verdas

poniedziałek, 22 września 2014

Wykreślanka i ogłoszenia

Nie nie odchodzę z bloga ani go nie usuwam. Myślałam nad tym ,bo przez 3 miesiące nie miałam weny. Ale jednak po tych 3 miesiącach znowu ją odzyskałam ! Właśnie pracuję nad nowym OS więc możecie się niedługo spodziewać, o ile jeszcze ktoś czeka i czyta bloga.... No dobra to tak na początek dalsza część wykreślanki:
 
 
 
 
 
 
                   Odpadł numer 1. Kto teraz??








Viola Verdas

czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 18

18.Naxi

 

                                  ~Naty~

 
Dzisiaj Maxi poprosił mnie o spotkanie w parku. Powiedział, że ma mi coś ważnego do powiedzenia. Bardzo mnie to nurtuje. Co on chce mi powiedzieć? No nic. Dowiem się gdy tam dojadę.
  Weszłam do mojej garderoby i wybrałam taki strój:


Później zrobiłam sobie delikatny makijaż i ruszyłam w stronę mojego samochodu.





                                                                      ~Maxi~
     Poprosiłem Naty aby spotkała się dzisiaj ze mną. Chcę jej wyznać miłość ale strasznie się boję. A co jeśli mi odmówi i nasza przyjaźń legnie w gruzach? Mam mętlik w głowie.... Ufff...... Spokojnie Maxi. Będzie dobrze. Ok idzie Naty. Dobra raz się żyje.


                                                                       ~Naty~

-Hej- przywitałam się gdy byłam już blisko Maxiego.
-Cześć Naty!-podszedł chłopak i pocałował mnie w policzek-Idziemy się przejść?
-Jasne.
 Chodziliśmy po mieście. Maxi zabrał mnie na lody ,później poszliśmy do wesołego miasteczka. Byliśmy chyba na wszystkich możliwych karuzelach.
Po skończonej zabawie wróciliśmy do parku i usiedliśmy na ławkę. Spojrzałam na Maxiego . Chłopak miał spuszczoną głowę i uporczywie patrzył w swoje buty. W końcu się odezwał i spojrzał na mnie.
-Naty...
-Słucham?
-Ymmmm.....noo ten.....od czego by tu zacząć...eh...-nie mógł się wysłowić.
-Tak?- przybliżyłam się do niego i w tej samej chwili ktoś nas na siebie popchnął, a nasze usta połączyły się w pocałunku. Szybko się od siebie oderwaliśmy i spojrzeliśmy kto nas popchnął. Oczywiście byli to :
nasza kochana Leonetta i kochana Auslly.
-No powiedz jej.- usłyszałam szept Austina.
-Naty? Kocham cię. Będziesz moją dziewczyną?- spytał chłopak.
Zaniemówiłam. Maxi patrzył na mnie z niepewnością.
-T...TAK!!!- krzyknęłam uradowana i złączyłam  ponownie nasze usta w pocałunku, a nasi przyjaciele zaczęli nam bić brawo.


                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


No hej. na początek: Jeśli to ktoś przeczytał to proszę o pozostawienie komentarza obojętnie może być nawet taka buźka: :). Chcę sprawdzić ile osób czyta jeszcze bloga, ponieważ dawno nie pisałam z powodu(przyznam się bez bicia) z powodu choroby o nazwie Leń.
Wybaczcie proszę postaram się zmienić.
Przepraszam Was też za ten krótki i beznadziejny rozdział ale nie miałam innego pomysłu na napisanie o złączeniu Naxi.  Jeśli komuś się jednak rozdział podobał to się cieszę.
A teraz moja inteligencja: tja... na najbliższe rozdziały nie mam pomysłu ale na rozdziały które będą dalej to tak. Dobra napisałam rozdział który będzie dopiero po tym jak Leon dowie się, że Viola jest wampirem ( wydało się XD)
Dobra nie będę Was zanudzać już dłużej, a więc do napisania! :*

Ps. Jeszcze jedno pytanie czy ktoś czyta rozdziały o Naxi? Proszę napisać w komentarzu:
a.Ma zostać tak jak jest.(czyli Leonetta , Naxi, Auslly)
b.Zmienić Naxi na kogoś innego
c.Pisać tylko o Leonetcie i Auslly
Oczywiście nie mam nic do Naxi ale nie mam pomysłów na rozdziały z nimi.
Ps.2 oczywiście Naxi będzie nadal pojawiać się w opowiadaniach ale nie będzie opisywane z ich pespektywy. ;P (jeśli wybierzecie opcję b lub c)

Viola Verdas

                                       

piątek, 9 maja 2014

OS

Nie to nie rozdział ale OS! Sory ale nie owijając w bawełnę mam lenia i nie chce mi się napisać rozdziału. Wszystkich bardzo za to przepraszam. :* Za to proszę OS tylko proszę bez hejtów to mój pierwszy. :3




   W Buenos Aires mieszkała pewna dziewczyna. Na imię jej było Violetta. Miała kochających rodziców, wiernych przyjaciół oraz wielki talent muzyczny.Chodziła do szkoły muzycznej Studio Oo Beat. gdy skończyła 18 lat postanowiła kupić sobie dom za własne pieniądze, które oszczędzała prawie przez całe swoje życie. Oglądała wiele domów ale w końcu znalazła sobie ten wymarzony. Nie był za duży, miał piękny ogród i do tego był nie zbyt tani. i tak Violetta stała się właścicielką domu nr 13 na ulicy Wronowskiego. Niestety nie znała strasznej historii tego domu, która doprowadziła do tragedii.....
    Violetta wstała, wykonała poranne czynności, ubrała się, zjadła śniadanie i poszła do szkoły. Gdy tylko weszła do szkoły zobaczyła swoich przyjaciół na korytarzu.
-Hej wszystkim!- przywitała się.
Nooo heeej! To co? Wbijamy dzisiaj na chatę do Violki?- spytała Fran.
-Tak!- odpowiedzieli chórem przyjaciele.
-Okej, okej. Zapraszam wszystkich!- powiedziała- ale po szkole. Chodźcie teraz na lekcje.
      Po skończonych zajęciach, wszyscy poszli do domu Violi. Gdy byli już pod budynkiem nagle Andres krzykną:
-AAAA!- wrzasnął.
-Co się stało Andres?- spytała Cami.
-To tu mieszkasz Violetta?- spytał przerażony.
-Tak. A co?
-Mieszkasz w nawiedzonym domu!!!
Wszyscy przyjaciele spojrzeli się na niego ze zdziwieniem, a później wybuchnęli śmiechem.
-Z czego się śmiejecie?- spytał zdezorientowany chłopak.
-Andres jak zwykle jesteś zabawny!
-Ale ja mówię prawdę! Zginęło tu 3 ludzi w niewyjaśnionych okolicznościach.
-Tia, a ja widziałam wróżkę.- powiedziała Francesca wchodząc do domu.
-Jak mi nie wierzycie to sami zobaczcie.- powiedział i podał im komórkę z otwartą jakąś stroną.
-Kolejna tragedia w domu nr 13 na ulicy Wronowskiego w Buenos Aires.- zaczął czytać na głos Marco- Już 3 osoba zginęła w tym domu w nie wyjaśnionych okolicznościach. Żadne poszlaki nie wskazują na samobójstwo ani na ślady włamania. Jak mówi legenda mężczyzna, który był pierwszym właścicielem tego domu popełnił samobójstwo, ponieważ w przed dzień jego ślubu jego narzeczona miała wypadek samochodowy i zginęła na miejscu. Podobno jego duch jest w tym domu i ten kto tu zamieszka, a jest zakochany spotka go.....
-Dość!- wrzasnęła Violetta.- To jakieś bajki jasne?!
-Tak Andres to bzdura przecież duchy nie istnieją.
-No dobra ale nie zmienia to faktu, ze zginęły tu 3 osoby.
-Z którego to roku?- spytała Viola.
-2008
-Dziwne jak go kupowałam nikt mi o tym nie powiedział.
-To proste nikt go nie chciał kupić. Gdyby ci powiedzieli na pewno był go nie kupiła.
-Violetta stała osłupiona. Nie wiedziała co powiedzieć
-Viola wszystko Ok?- spytał Leon.
- Nie nic nie jest Ok ! Właśnie się dowiedziałam, że w moim domu.....
-Spokojnie to było dawno tak. Skąd mogłaś wiedzieć.- Leon podszedł do dziewczyny, a ona mocno go przytuliła. Leon był jej najlepszym przyjacielem, lecz od pewnego czasu skrywała do niego pewne uczucie. Z  Leonem znała się od dzieciństwa. Byli nie rozłączni. Violetta chciała mu powiedzieć, że coś do niego czuje lecz bała się. Bała się, że on nie odwzajemnia jej uczuć. Lecz była by bardzo zaskoczona gdyby dowiedziała się, ze chłopak też coś do niej czuje...
- Dobra Viola nie przejmuj się to było dawno i nie prawda.
-Okej.
   Przyjaciele zaczęli rozmawiać, bawić się, wygłupiać i zapomnieli o całej sprawie.
-Pójdę po sok, bo ten się skończył.- powiedziała Viola idąc do kuchni.
Gdy weszła do kuchni z jej ust wydobył się krzyk.
- Co się stało?!- zapytał przerażony Leon wpadając do kuchni.
Violetta stała i patrzyła się na wielki,czerwony napis na szawce: WIDZĘ CIĘ
Wszyscy przyjaciele stali w kuchni i patrzyli na wielki napis gdy nagle Maxi zaczął się śmiać.
-Maxi?! Czy masz nam coś do powiedzenia?- spytała Ludmi.
-Tak...... NABRAŁEM WAS!- krzyknął przez śmiech.
-No no nie ładnie tak.-powiedzieli wszyscy znajomi.
Chłopak spojrzał się na nich z przerażeniem i szykował się już do ucieczki gdy wszyscy zaczęli się śmiać.
   Wszyscy zostali jeszcze do 20:00, a później poszli do domu.
-Hehe... nawiedzony dom czego to Andres nie wymyśli.-powiedziała Violetta do siebie kładąc się do łóżka.
Dziewczyna poczytała jeszcze książkę, a później wyłączyła lampkę i zapadła w sen.
W nocy obudził dziewczynę jakiś szelest otworzyła oczy i zobaczyła jakiś zarys ciemnej postaci.
-Aaaaa!- wrzasnęła dziewczyna włączając światło. W tej chwili zjawa jak by się rozmyła ale na ścianie widniała wielka litera U. Violetta nie myśląc długo złapała swój telefon i wybiegła na dwór. Po jej policzkach spływały łzy. Chciała do kogoś zadzwonić ale nie wiedziała do kogo. Do rodziców- nie bo pomyślą, że to pretekst aby wrócić do domu. W końcu zadzwoniła do Leona:
-Halo.-powiedział zaspanym głosem chłopak.
-Leon błagam przyjdź, ja się boję. Widziałam  go!
-Viola spokojnie. Kogo widziałaś?
-Widziałam jakiś zarys jakby człowieka, a jak włączyłam światło była tylko wielka litera ...
-Spokojnie zaraz tam przyjadę. Nigdzie się nie ruszaj.
   Viola siedziała przed domem, a nawet przed płotem, ponieważ bała się siedzieć na terytorium domu.
Leon zajechał pod dom Violi zastał ją zalaną łzami, opartą o płot.
-Violetta. Co się dzieje?
- Tam ktoś jest Leon! Widziałam! I nie mów mi, że to się mi przyśniło1 Widziałam na prawdę!
-Spokojnie. Wierzę ci. Chodź pokarzesz mi gdzie go widziałaś.
Weszli do środka, Violetta od razu włączyła światło. Weszli do jej pokoju a tam widniał już cały wielki napis: UWAGA
-Tu była tylko litera U!
- Spokojnie chodź wyjdziemy stąd.
Schodzili już po schodach gdy Violetta nagle zawróciła:
-Poczekaj muszę coś wziąć.-powiedziała i wbiegła na górę.
-Aaaa!- chłopak usłyszał krzyk dziewczyny.
-Violetta!?- krzyknął przerażony i popędził na górę.
Wszedł do jej pokoju, a tam ujrzał jej delikatne ciało przebite sztyletem. Przy niej stała jakaś zjawa trzymająca narzędzie. Leon zdążył na nią spojrzeć, a już zniknęłóa w ciemnościach.
-Violetta!- chłopak podbiegł do dziewczyny.
-Leon.....- powiedziała słabym głosem dziewczyna.
-Violetto...proszę wytrzymaj... zaraz zadzwonię do szpitala...- głos chłopaka się łamał, a jego oczy momentalnie się zaszkliły.
-Nie Leon... to już koniec....bądź szczęśliwy....dobrze?
-Nie, nigdy nie będę szczęśliwy bez ciebie. Ja cie kocham .....rozumiesz?
-Ja też cię kocham...-spojrzała na chłopaka, który w tym samym czasie wyjął scyzoryk.
-Nie Leon!...-Violetta próbowała go zatrzymać lecz była zbyt słaba. Chłopak zrobił dwa mocne cięcia i upadł na podłogę obok niej.
-Leon....
Chłopak ostatkiem sił przybliżył się do Violetty i złączył ich usta w delikatnym, jedynym i ostatnim pocałunku...




                                                                          ***


I jak się podoba? 
Spróbuję napisać jakoś ten rozdział. 
oki pozdrawiam! :*
ps. zapraszam na mojego drugiego bloga ------- KLIK
 


Viola Verdas